23.04.2010 do newsa Ferguson: Jestem cholernie zdrowy i zostaję!
Pokaż
Popołudnie na Old Traford, cudowna atmosfera. Fanów Manchesteru energia wręcz rozpiera. Oto bowiem zaraz wyłonią się piłkarze. Diabły i The Blues - kto lepszy? Czas pokaże. Sędzia tej batali jest pan Howard Webb. Nie jeden Polak palną by mu w łeb:) Dziś to bez znaczenia, arbitra się nie wybiera. Ważne by Red Devils wygrali najlepiej trzy do zera. Kibice patrzą uważnie - kogo Alex wystawił? Czy to żart, czy w istocie naszym kosztem się zabawił. Czemu gra Giggs? Toż to siwa głowa. A Fletcher przed Lampardem się już pewnie chowa. Kto naszym kapitanem? Gary Neville gra?! No to już niestety wiemy Chelsea radę da. Zaczęła się już walka i nic się dzieje. Tylko Hiddink przy linii się od wiatru chwieje. Oto jednak Evra podaje do Roone'a ten do Berbatova. Będzie gol! Nie Dymitar kopną za lekko niczym święta krowa. To już prawie koniec pierwszej połowy. Giggs wrzuca łaciatą, strzał Naniego z głowy. Gol, ludzie gol. Mamy jeden do zera. Niech to szlag i cholera. Liniowy dostrzegł wyraźny- spalony. Rooney już po chwili wyzywa go od debili. Na nic się to zdało, ale mamy jeszcze róg. Giggs, Berbatov, Vidic! Z Diabłami jest Bóg. W końcu jest trafienie w końcu mamy gola! Jeszcze jeden lub dwa! Taka jest kibiców wola. Przerwa, zatem jest czas na chwilę zadumy. Tylko stary, dobry Alex, pałaszuje gumy.
Wychodzą spowrotem. Melduje się Anekla. Lekko przerażony jak " w opałach Helka". Wciąż się nic nie dzieje. Ji Sung sobie lata. Edwin do godziny myśli czy pralkę spłacić w ratach. Ma czas to i myśli rywale nie strzelają. Chyba zbyt wielki szacunek i respekt odczuwają. Wreszcie mamy akcje jak z kreskówki Mangi. Valencia, Evra, Rooney. Spryt najwyższej rangi. Scholes strzela zgrabnie między nogami Ashle'a Cole'a, Cech wyciąga piłkę z bramki. Prosimy o kolejnego gola. Mówisz masz powiedzieć by się chciało. Dymitar wali z bliska. Diabełkom ciągle mało! Jeszcze Nani jeden, drugi drybling trzeci, obrońców Chelsea traktuje jak dzieci. Strzał! Poprzeczka. Koniec meczu- jest trzy zero- już pozamiatane. Gracze The Blues schodzą z boiska, ich głowy popsuszczane. Co innego Gary i Ryan oszaleli. A sezonowcy sprzedać ich chcieli. Drużyna pokazała klasę, niema co ukrywać. Teraz Arsenal i Liverpool trzeba porozrywać. Pniemy się w tabeli niczym Tarzan po lianie. Manchester ma duszę, me serce i moje kochanie!!