paniOla - naczytałaś się Dawkinsa, kilku stron podręcznika historii filozofii i masz mało pokory w stosunku do logiki czy myśli scholastycznej - to bardzo źle świadczy o Tobie, bo jeśli chce się być filozofem, trzeba to robić kompletnie, a nie tylko napisać w zainteresowaniach "Filozofia".
Problem kamienia jest dawno rozwiązany i Twoja ocena chrześcijańskich rozwiązań jako nielogicznych jest po prostu krzywdząca i wynika z ignorancji. Cała scholastyka chrześcijańska to kuźnia logiki, więc zbastuj nieco ze swoimi ocenami, bo możesz narazić się na śmieszność. Jest coś takiego jak błąd petitio principi, który popełnił Anzelm (nota bene chrześcijanin - oni wtedy takie łamigłówki trenowali dla zabawy, a niektórzy biorą je na serio, bo nie doczytali wyjaśnień tychże) przy paradoksie kamienia i polega on na błędnych założeniach, mianowicie że Boga obowiązują zasady logiki, którą stworzył, lub też, że niedoskonały człowiek opanował logikę w sposób doskonały i faktycznie bezbłędnie wynika z niej ów paradoks. Przypominam, że koncepcja wielu możliwych światów nie jest autorstwa Leibniza, a scholastyczna i to powinno wiele wyjaśnić w przypadku paradoksu kamienia. Może na wikipedii o tym nie ma, radziłbym czytać teksty źródłowe.
Nauka empiryczna nie daje ŻADNYCH dowodów, które są na 100% pewne i nie można odkryć czegoś nowego. Każdy naukowiec powie Ci, że posługuje się mniej lub bardziej prawdopodobnymi hipotezami roboczymi. W nauce nic nie jest na 100% pewne dla człowieka, bo jego poziom poznawczy jest ograniczony. Widzę, że jesteś typową naturalistką - wierzysz w naukę, a to jest forma teizmu. Skoro coś empirycznego nie zostało wytłumaczone, to nie wypada tego stosować jako argument w metafizycznej dyskusji.
Nie ma dowodów na istnienie Boga, bo istnienia Boga nie da się dowieść z prostej przyczyny - gdybyśmy mogli udowodnić istnienie istoty doskonałej, wtedy musielibyśmy poznać wszystkie racje za tym stojące, a to jest niemożliwe, bo jesteśmy niedoskonali.
Dowody na istnienie Boga są scholastycznymi próbami stworzenia logicznych przesłanek na istnienie istoty doskonałej. I nie zgadzam się, że dowody na istnienie Boga są żałosne. Mam wrażenie, że Anzelmiańskiego z "istoty" nie zrozumiałaś i dukasz cośtam wyczytanego w Internecie za Kantem, który też palnął, że "sein ist kein reales pradikat". To było bzdurą, bo scholastykom zupełnie nie o to chodziło w owym "istnieje". Co do Kartezjusza - przy przyjęciu założeń jego filozofii, jego dowód trzyma się kupy. W innym wypadku faktycznie są problemy.
Skoro zawieszasz sąd, to bądź tak uprzejma i zawieś też sąd na temat istnienia Boga, bo jakoś nikomu nie udało się (i nigdy się nie uda, bo na tym polega szkopuł błędu ateistów), udowodnić nieistnienia logicznie spójnego bytu o niesprzecznych logicznie cechach.
Nie można o tym mówić w języku współczesnym i w tymże rozumieniu z prostego powodu - seksualność ma zupełnie odmienny charakter (szczególnie po 1968 roku i zerwaniu tabu niektórych sfer życia) niż w starożytności. Dzisiaj jest hedonizm i przeświadczenie, że cielesność jest piękna, co jest zupełnie innym myśleniem, niż to starożytne.
Niestety linku do tej strony nie mogłem odczytać, bo został usunięty. Do kogo by jednak nie był kierowany, komentarze są publiczne i dlatego pozwoliłem sobie odnieść się do niego :)
Nie, Sokrates nie był gejem w dzisiejszym tego słowa rozumieniu, o czym świadczy chociażby jego postrzeganie stosunku płciowego. Może nie słyszałaś, ale dla Sokratesa i wielu starożytnych, ten stosunek aby zachował swoją czystość i wyrażał idee, odbywał się poprzez wkładanie członka między uda ucznia (miała to być forma nagrody dla dobrego ucznia). Z Dialogów Platona można wyczytać właśnie negatywne podejście zarówno Platona jak i Sokratesa do cielesności. Między innymi na tym przecież polegał "idealizm" Platona. Lektura "Państwa" (ks. VIII z tego co pamiętam) i metafora jaskini dokładnie pokazują, jaki stosunek mają ci filozofowie do empirii w poznaniu i rzeczywistości - jest brudna, skażona, nie ma światła prawdy. Dodatkowo "Uczta" mówi o takiej czystej, platonicznej (nie w sensie potocznym!) miłości. Nie rób z Platona Markiza de Sade, bo po prostu to jest manipulacja.
Owszem, wiele jest par hetero, które nie mają dzieci. I co z tym robią? Leczą to, a nie opowiadają o nietolerancji.
Owszem, ludzie nie istnieją tylko po to i ja nie odmawiam prawa do wspólnego "życia" homoseksualistom, aczkolwiek prawdzie trzeba spojrzeć w oczy - nie jest to zgodne z naturą, czy Ci się to podoba, czy nie. Jakimś cudem ta natura nas zaprogramowała tak, żeby to 2 płcie się rozmnażały, a natura polega nie na samounicestwieniu, ale na podtrzymaniu samej siebie, dlatego homoseksualizm jest jej przeciwny.
» Niedziela, 29 stycznia 2012, 23:19
#27