Było blisko, a w United nie byłoby Ronaldo
13 sierpnia 2009, 01:02
VanTheMan, telegraph.co.uk
» Alex Ferguson i Cristiano Ronaldo
Latem 2003 roku po odejściu Davida Beckhama, gwiazdor Paris Saint Germain Ronaldinho był jedną nogą w Manchesterze United. W mediach aż wrzało od informacji na ten temat. Rzeczywiście, do potwierdzenia zakupu pozostały wówczas tylko formalności. W tym celu Sir Alex Ferguson udał się do Paryża na rozmowy z Brazylijczykiem. Po przylocie dowiedział się, że Ronaldinho wybrał grę w ... Barcelonie. Gdyby nie ta nieudana transakcja, prawdopodobnie nie ściągnęlibyśmy na Old Trafford Cristiano Ronaldo - przyznaje Sir Alex Ferguson.
Sprowadzenie Ronaldinho było wówczas sprawą priorytetową dla Fergusona. Negocjacje zakończyły się jednak fiaskiem. Szkot, chcąc uniknąć kolejnego niepowodzenia, postawił na 17-letniego młodzieńca ze Sportingu Lizbona, który kosztował go "zaledwie" 12 milionów funtów. Zaledwie, bo po sześciu latach gry na Old Trafford przeniósł się do Realu Madryt za kwotę niemal siedmiokrotnie wyższą.
- Byłem przekonany, że dobiliśmy targu. Ale postanowiłem polecieć do Paryża na rozmowę, ponieważ jakimś cudem zmieniły się zasady gry. Jego agenci przyznali, że oferta którą otrzymali ma niewiele wspólnego z tą, którą uzgadnialiśmy. Następnego dnia Ronaldinho był już w Barcelonie.
- To było olbrzymie rozczarowanie, ale tego samego lata sprowadziliśmy Cristiano Ronaldo. Możliwe, że mając w składzie Ronaldinho nie zdecydowalibyśmy się na ten zakup.
- Wciąż byśmy się mu przeglądali, chociażby z tego powodu, że mieliśmy przedwstępną umowę ze Sportingiem. Prawda jest jednak taka, że na pewno nie naciskalibyśmy na transfer Ronaldo, gdyby był z nami Ronaldinho.
- Oczywiście, Ronaldo to ogromna strata dla nas ze względu na ilość bramek które zdobywał. Tych goli będziemy musieli poszukać w innych formacjach. Do tego celu dostosuję naszą taktykę. Kibice zobaczą, że w tym sezonie gramy trochę inny futbol.
Możliwość komentowania tego newsa jest już niemożliwa, z powodu upłynięcia 7 dni od czasu jego dodania.
Wszystkie komentarze są własnością ich twórców. Serwis
nie ponosi żadnej odpowiedzialności, za treści komentarzy. W przypadku nagminnego łamania zasad netykiety, osoby będą banowane bez możliwości odwołania.