RioGrande
 User |
|
| Data rejestracji: |
10-05-2009 |
| Dni w serwisie: |
1112 |
| Ostatnia wizyta: |
20-05-2012 o 17:58 |
| Województwo: |
wielkopolskie |
| Skąd: |
Nowy Tomyśl |
| Strona WWW: |
|
| Zainteresowania: |
|
| Pamiętny mecz Man Utd: |
Naturalnie finał LM z Bayernem |
| Ulubiony zawodnik Man Utd: |
Rio Ferdinand |
| Urodziny: |
18-06-1989 |
| Ilość dni, które upłynęły od rejestracji | 1112 |
| Ilość newsów dodanych przez użytkownika RioGrande | 0 |
| Ilość komentarzy do newsów | 143 |
| Ilość komentarzy, które RioGrande dodał(a) dziennie | 0.13 |
| Ilość ostrzeżeń | 0/5 |
Ostatnie komentarze użytkownika:
13.05.2012 do newsa Thriller w Anglii! Manchester City mistrzem kraju
Pokaż
Kolejny emocjonujący sezon Premier League dobiega końca. Nie sposób zatem nie pokusić się o krótkie jego podsumowanie, tym bardziej że postawa United dostarczyła kibicom materiału do przemyśleń na całe lato. Oto, nad czym ja będę się głowił popijając drinka z palemką: Sprawa pierwsza, czyli ogólne wrażenie estetyczne. Niby na ligowym finiszu United mają tyle samo punktów, co świeżo koronowany mistrz, jednak nie potrafię przejść do porządku dziennego nad faktem, że gra diabłów wielokrotnie kaleczyła oczy nawet najbardziej zaślepionych miłością fanów. Kluby o takiej reputacji, jak United winny wyznaczać trendy w europejskim futbolu tak, jak czynią to giganci z Primera Division. Tymczasem zostaliśmy uraczeni niemiłosiernym żyłowaniem sprawdzonych schematów. Kiedy jednak zdarzało się, ze przeciwnik przejrzał te zgrane karty, gra United wyglądała katastrofalnie. Niejednokrotnie mecze chłopców Fergusona były popisem walenia grochem o ścianę. Nie to jest jednak najgorsze. Fakt, że United gubili punkty w znakomitej większości meczów, w których pierwsi tracili bramkę świadczy o kiepskiej elastyczności taktycznej. Ilekroć trzeba było gonić wynik, sir Alex dokonywał przewidywalnych zmian i niezwykle rzadko zrywał ze skostniałą formacją 4-4-2. Ten fakt połączony ze skandaliczną organizacją gry w obronie (po raz kolejny kończymy sezon z liczbą straconych bramek niemal tak wysoką, jak liczbą rozegranych spotkań) powoduje, że w moim odczuciu Manchester United w sezonie 2011/12 grał po prostu brzydko. Problem nadmiernej eksploatacji dotyczy nie tylko sfery taktycznej, ale i personalnej. Obecny skład bezwzględnie wymaga przewietrzenia. Patrice Evra, Rio Ferdinand, Paul Scholes, czy Ryan Giggs to wciąż zawodnicy, którzy mogą wspomóc drużynę w kryzysie, jednak na ich barkach spoczywała w zeszłym sezonie odpowiedzialność, która powinna była być przeniesiona na zawodników młodszych. Niestety na swoich pozycjach nie mieli wartościowych zmienników, którzy stopniowo zluzowaliby starych wyjadaczy. Koniec końców wydaje mi się, że można odnaleźć pozytywy detronizacji. Włodarze klubu dostrzegą, że stanie w miejscu oznacza cofanie się i dokonają niezbędnych ruchów kadrowych. Głębsze sięgnięcie do sakwy z dolarami będzie konieczne, gdyż na perełki z akademii nie ma co liczyć (swoją drogą kompletnie nie rozumiem ogólnego poruszenia sprawą grajka Pogby, który spowodował zamieszanie kilkukrotnie przewyższające jego sportową klasę) Zatem jeśli w przyszłym sezonie znów chcemy oglądać zmagania United w decydujących fazach europejskich i krajowych pucharów, a także odzyskać wydarty z gardła tytuł, módlmy się, żeby na klubowym koncie pojawiły się niezbędne środki.
PS. Gdy pisałem tę moją pobieżną konkluzję, uderzyła mnie smutna i przygnębiająca myśl. Jakkolwiek City zasłużyli w tym sezonie na tytuł dobrą i ciekawą dla oka grą, nie da się ukryć, że ich koronacja oznacza koniec pewnej ery w angielskim futbolu. Potwierdza ona niesamowitą siłę nabywczą petrodolarów i boleśnie udowadnia, że we współczesnej piłce kupić można wszystkich i wszystko. Niech moc będzie z wami!
04.01.2012 do newsa Zapowiedź spotkania: Newcastle vs Manchester United
Pokaż
Wyraźny dołek United. Wszyscy spodziewali się trudnej przeprawy w Newcastle ale to jest do c.h.u.j.a skandal. Siódma drużyna ligi rozstawia nas po kątach. Ja rozumiem, nie można wszystkiego wygrywać. Ja rozumiem, kalendarz jest napięty. Ja rozumiem, mamy ubytki kadrowe. Faktem jednak jest, że drugi tydzień z rzędu ogórki dziurawią naszą obronę, niczym Franz Maurer statystów w "Psach" A Fergie wciąż twierdzi, że nie potrzebujemy uzupełnień w kadrze. To święta prawda, szczególnie, że Valencia (sic!) bryluje na prawej obronie. I co w ogóle Park robi na boisku? W której on gra drużynie? Nie rozumiem tego zimowego embargo na transfery Fergusona, ale przekonywanie go do transferów to jak nakłanianie ku klux klanu do ratowania haitańskich sierot...
17.12.2011 do newsa Bardzo dobrze, że United odpadło...
Pokaż
Z nieukrywaną satysfakcją stwierdzam publicznie, że byłem stuprocentowo pewien, że artykuł o zabarwieniu podobnym do tegoż pojawi się prędzej czy później na devilpage. W moim przekonaniu jest tyleż długi i wylewny, co bezsensowny. Pianie o pozytywnych stronach występu w Lidze Europy jest równie niedorzeczne, co wmawianie sobie: "dobrze, że nie bzyknąłem Angeliny Jolie mimo, że leżała przede mną z rozłożonymi nogami, bo mogłem dostać rzeżączki" Brak awansu jest żałosny. Tym bardziej z jednej z najłatwiejszych grup. Do dziś nie mogę się z tym pogodzić. A Ligi Europy i tak nie wygramy.
25.09.2011 do newsa Rzeźnicy ze Stoke zatrzymali Manchester United
Pokaż
Komentarz zedytowany przez usera dnia 25.09.2011 16:25Pierwszy raz w tym sezonie miałem nieprzyjemne deja vu. United na tle drużyny ze środka tabeli prezentują się bezbarwnie, dają się zepchnąć do głębokiej defensywy, nie potrafią dowieźć do końca korzystnego rezultatu. Zupełnie jakbym patrzył na cierpienia chłopców Fergusona z poprzedniego sezonu. Zgadzam się, teren jest trudny, ekipa Stoke zagrała agresywnie i stworzyła sobie (za) wiele sytuacji pod bramką mającego roboty po pachy de Gei. Hiszpan został słusznie wybrany najlepszym piłkarzem tego spotkania. Jeśli chodzi o grę na linii, trudno było się do czegokolwiek przyczepić. Komentatorzy ESPN wrzucili jednak mały kamyczek do jego ogródka, gdyż ich zdaniem, które zresztą podzielam, gra de Gei na przedpolu musi ulec zmianie. Crouch strzelił gola z \"piątki\", bramkarz ma obowiązek wyjść do piłki zagranej z rogu tak głęboko. Nani także potwierdził, że od początku sezonu jest w wybornej dyspozycji. Cała reszta w mniejszym, czy większym stopniu zawiodła. Robiłem sobie nadzieje, że powrót Ferdinanda wprowadzi nieco spokoju w szeregi defensywne United, jednakże zawiodłem się srodze. Valencię należy rozgrzeszyć, gdyż grał na nieswojej pozycji, niemniej jednak wystawianie Ekwadorczyka na prawej obronie to jakieś nieporozumienie. Środek pola także pozostawił po sobie mierne wrażenie. Fletcher w odbiorze prezentował się nieźle, zaliczył asystę, natomiast już Anderson zagrał irytująco słabo. Jeden lub dwa niezłe przerzuty to za mało, aby jego występ uznać za udany. Przez 90 minut doliczyłem się jednego dobrego podania prostopadłego w wykonaniu Brazylijczyka, po którym Owen był na spalonym. Cała reszta do krótkie zagrania na boki do Younga i Naniego. Jednym słowem- za mało ryzyka, za duże asekuranctwo. Co do ataku, właściwie nie ma o czym gadać. Berba dreptał sobie po boisku, a jedyny z niego pożytek był wtedy, gdy cofał się do środka, żeby rozegrać piłkę. Wtedy jednak nie zdążał dobiec za akcją w pole karne. Owen nie stanowił żadnego zagrożenia dla rosłych Woodgate\'a i Shawcrossa. Jeśli chodzi o pracę sędziego, z pewnością można mieć pretensje o dwie sytuacje w polu karnym the Potters. Ta z początku spotkania w moim przekonaniu nie zasługiwała na podyktowanie karnego. Podobne zdanie mieli komentatorzy, jak i eksperci w studiu ESPN, którzy jednogłośnie stwierdzili, że choć był minimalny kontakt pomiędzy Woodgatem a Hernandezem, w Premier League takiego czegoś się nie gwiżdże. Nieco więcej kontrowersji wzbudziła sytuacja, gdy jeden z obrońców Stoke zagrał piłkę ręką w polu karnym. Niby Owen był na spalonym, jednak panowie komentatorzy uznali, że piłka odbiła się od niego dopiero po tym, jak trafiła w rękę obrońcę Stoke, zatem karny się należał. Koniec końców remis był wynikiem sprawiedliwym. Trochę szkoda dwóch punktów, pozostaje tylko mieć nadzieję, że konkurenci w walce o tytuł będą rozdawali punkty jeszcze hojniej.
17.09.2011 do newsa Podekscytowany meczem z Chelsea
Pokaż
Komentarz zedytowany przez usera dnia 17.09.2011 10:07Podzielam zdanie autora w kwestii różnic w sposobie budowania drużyny Chelsea i City. Laik stwierdzi, że w obu przypadkach pojawił się sponsor, rzucił dolarami i one ciałem się stały. W moim przekonaniu to nie do końca prawda. Nie sposób oszukać statystyk- Romek wyłożył na swoje oczko w głowie kilkaset milionów dolarów od momentu, gdy został panem i władcą na Stamford. Ta niebotyczna kwota nie może jednak przesłonić nam faktu, że ekipa, która w bardzo dobrym stylu zdobywała pod wodzą Mourinho mistrzostwo, została zbudowana rozmyślnie. Sukces przyszedł bardzo szybko i być może właśnie to ma wpływ na surową ocenę niektórych obserwatorów Premier League, którzy stwierdzili, że ta drużyna została zrobiona \"na kolanie\". City natomiast bierze każdego, kto akurat jest na topie, nieograniczony budżet pozwala szejkom na transferowe niewypały, dlatego trudno oprzeć się wrażeniu, że zakupy City to strzały na chybił trafił. Innymi słowy, the Blues oprócz strumieni gotówki mieli daleko zakrojone plany budowy drużyny i jasną koncepcję rozwiązań personalnych. Ludzi dopasowano pod taktykę i strategię gry. Szejkowie natomiast dobierają kadrę na podstawie chwilowych zwyżek formy grajków dostępnych na rynku i z tego piłkarskiego misz-maszu nakazują coś stworzyć Manciniemu.
A tak już całkiem z innej beczki: nie mieszam polskich kibiców Chelsea z błotem, choć jest bardzo niewielu takich, którzy mieli niebieskie serca zanim na Stamford pojawiły się dolary. Wcale nie to jest jednak najważniejsze. Jak autor słusznie nadmienił, nie staż kibicowania jest najważniejszy, a sposób.
24.08.2011 do newsa Dzięki za dylemat, Tom
Pokaż
Z czysto sportowego punktu widzenia trudno wyobrazić sobie lepszego następce Scholesa, niż Sneijder. Zgadzam się jednak w całej rozciągłości z autorem co do kwestii finansowych. Jeśli wierzyć doniesieniom, że Holender zażyczył sobie tygodniówki na poziomie 200 tysięcy funtów, ewentualny transfer byłby zaprzeczeniem polityki płacowej Manchesteru United. Prawda, czasy mamy takie, że najlepszym piłkarzom (i nie tylko) płaci się bajońskie sumy. I choć United nie stanowią wyjątku od tej reguły, nie pamiętam, żeby sir Alex kiedykolwiek praktykował kominy płacowe. Każdy medal ma dwie strony. Nie da się jednak zaprzeczyć, że Sneijder był bodaj najlepszym piłkarzem "do wyciągnięcia" w tym okienku. Zostaliśmy zatem z Andersonem, Cleverleyem, Carrickiem i Fletcherem. Dwóch ostatnich proponuję sobie podarować, gdyż a) są przeciętni ze wskazaniem na beznadziejnie w ofensywie i b) generalnie prezentują poziom mizerny. Co do Andersona, robiłem sobie spore nadzieje związane z jego grą już przed poprzednim sezonem i choć Brazylijczyk miewał przebłyski, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że nie rozwija się tak dynamicznie, jak się spodziewano. Być może w tym sezonie to się odmieni, lecz ryzyko jest spore. Cleverley natomiast jest dla mnie jedną wielką niewiadomą. Zdaje się posiadać spory potencjał, jednak żaden z niego Messi. Przy dobrym prowadzeniu wyrośnie pewnie na solidnego ligowca, ale wątpię, żeby kiedykolwiek osiągnął klasę rudego księcia Old Trafford. Suma sumarum, jestem przekonany, że zarówno Anderson jak i Cleverley nie będą w stanie utrzymać stabilnej i wysokiej formy przez cały sezon i podobnie, jak w zeszłym sezonie ciężar rozgrywania w trudnych chwilach spadnie na barki Giggsa. Niestety może się to okazać kombinowaniem na krótką metę, bo Walijczyk nie będzie wiecznie asem w talii sir Alexa. Ktoś musi tę pałeczę przejąć. Kto? Pewni możemy być tylko, że nie Sneijder.
08.08.2011 do newsa Manchester United zdobywa Tarczę Wspólnoty!
Pokaż
Choć należy pamiętać, że starcie z City o Tarczę Wspólnoty to jedynie preludium nadchodzącego sezonu i nie należy z niego wyciągać zbyt daleko idących wniosków, kilka kwestii mnie zaniepokoiło. Jeśli chodzi o nowe nabytki sir Alexa, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ich występ był przeciętny ze wskazaniem na słaby. De Gea zawinił bezpośrednio przy drugiej bramce, a niejeden trener pokusiłby się o stwierdzenie, że także przy trafieniu Lescotta mógł zachować się lepiej. Ja rozumiem, że jest młody, że potrzebuje czasu na aklimatyzację w zespole. Stawiam tylko pytanie: czy United mają czas na niego? Już pierwszym występem ten chłopak potwierdził, że jest zawodnikiem chimerycznym. Nadchodzący sezon z pewnością będzie bardzo zacięty, Smerfy za wszelką cenę będą chciały odzyskać utracony w maju tytuł. Obawiam się, że nie będzie miejsca na wpadki. Każdy błąd może mieć wpływ na końcowy układ tabeli. Co do Younga, nie potrafię zrozumieć co ten chłopak ma, czego nie ma Valencia. Young nie pokazał absolutnie nic podczas tournee po Stanach. Niby coś tam wrzucił, niby coś tam strzelał w Aston Villi, jednak w United nie ma dla niego innej roli, niż typowy skrzydłowy. A w tej Valencia jest w moim przekonaniu równie dobry. Konkluzja- kupiono klona Ekwadorczyka, który jest li tylko uzupełnieniem składu, nie realnym wzmocnieniem. Jones- ten chłopak zagrał dokładnie tak, jak się spodziewałem. Zero techniki, ale to nieistotne. Ma serce do gry, braki w umiejętnościach nadrabia zadziornością i zaangażowaniem. Co do "starych" problemów United z poprzedniego sezonu, widać wyraźnie, że cały czas szwankuje gra w defensywie, co nie rokuje poprawy zastraszającego, jak na mistrza Anglii bilansu straconych bramek w lidze. Pragnę zaznaczyć, że moja ocena z racji, że sezon jest w powijakach jest powierzchowna, jednak już po zakończeniu okresu przygotowawczego nie mogę pozbyć się wrażenia, że ten zespół stoi w miejscu i na tych samych, nieco już zgranych kartach będzie próbował sięgnąć po 20 mistrzostwo kraju.
27.06.2011 do newsa Patrzą, a nie widzą...
Pokaż
Za każdego z wymienionej trójki, a już na pewno za Busquetsa i de Rossiego oddałbym Carricka i dorzucił Fletchera. Czy oni grają lepszą piłkę, niż Carrick? Pytanie równie zasadne, jak to, czy City rozsądnie wydaje pieniądze. Oczywiście, że grają lepszą piłkę, to właśnie ich eksperci piłkarscy jednym tchem wymieniają jako czołowych graczy na swojej pozycji na świecie. Dziwnym trafem wszyscy zapominają o Carricku. I wcale nie dlatego, że panowie Busquets i de Rossi odwalają mityczną "czarną robotę", a dlatego, że po prostu swoją dobrą grą się wyróżniają. Twoja argumentacja jest podobna do tej rzuconej przez autora, że Carrick to nie typowy defensywny pomocnik. Tyle, że ową argumentacją kalasz własne gniazdo, gdyż o ile z zadań defensywnych Carrick raz na kilka spotkań wywiązuje się poprawnie, o tyle już w każdym innym aspekcie gry jest zwyczajnie beznadziejny.
26.06.2011 do newsa Patrzą, a nie widzą...
Pokaż
Komentarz zedytowany przez usera dnia 26.06.2011 23:02Proszę, oświeć mnie zatem. Czy Carrick jest marnym CMF-em przesuniętym z konieczności na DMF-a, czy może nie jest typowy, bo mimo, że gra na pozycji DMF-a, nie potrafi wywiązać się z powierzonych mu zadań wynikających z gry na tejże pozycji. A może Carrick jest takim Norwidem w czasach piłkarskiego ciemnogrodu, którego docenią dopiero przyszłe pokolenia oświeconych piłkarskich fanów? Oczywiście, że bez sensu jest dyskusja, czy jest typowy. Równie dobrze mogę stwierdzić, że Tomek Kuszczak nie jest typowym bramkarzem i na tym budować mit o jego wielkości.
26.06.2011 do newsa Patrzą, a nie widzą...
Pokaż
Czy aby twój śmiech nie jest nieco niedorzeczny? W swoim felietonie przedstawiłeś Carricka jako defensywnego pomocnika, nieprawdaż? Poza tym, nie jestem pewien czy to ty powinieneś się śmiać z tego, że ja uważam Carricka za defensywnego pomocnika, czy ja z tego, że ty za takiego masz Fletchera.