Komentarz zedytowany przez usera dnia 13.01.2012 11:04
Z prawdą jest jak z pupą, każdy ma swoją. ;)
Zacznijmy może od analizy umiejętności Rooneya. Szybki, silny, uparty- zgoda. Agresywny, popędliwy, niecierpliwy, często samolubny- trudno zaprzeczyć. Natomiast technika strzału, przyjęcia, drybling, zastawianie się, podanie i odbiór nie są jakieś rewelacyjne. Jest solidnym, bardzo dobrym graczem, ale do polotu Yorke`a, niesamowitej precyzji RvN bardzo mu daleko. Problem z Wayzą jest taki, że on chciałby grać wszędzie, ale nie jest tego w stanie zrobić. Nikt nie jest. Przez to nawala w niektórych elementach gry i zamiast skupić się na jednym i wykonać swoją robotę dobrze, rozmienia się na drobne.
Używając terminu "najemnik" mam namyśli stosunek do klubu. Wayza nie gra w United z miłości do klubu (choć do zeszłorocznej afery byłem przekonany, że tak właśnie jest), ale dla kasy (za dużej biorąc pod uwagę jego umiejętności). Wielu kibiców pokochało United za to jakich piłkarzy miał ten klub, nie były to gwiazdy, ale oddani, waleczni chłopcy, którym zależało na klubie (rzecz jasna nie wszyscy, ale takich traktowano inaczej i w razie czego wyrzucano z klubu). Przypomnijmy sobie, kto grał na przełomie wieku w napadzie i zastanówmy się, czy obecna 10 wygryzłaby "diabelskie bliźnięta" 9 i 19, albo zagroziłaby doświadczonemu i niesamowicie precyzyjnemu graczowi z numerem 10- TS, albo zabójczemu super rezerwowemu z 20 na plecach. Uważam, że nie, bo Wayne nie jest jasno ukierunkowanym graczem. Nie potrafi być tylko napastnikiem. Słowem, napastnikom by nie zaszkodził. Pozostałaby mu gra w pomocy, ale raczej sporadyczna, bo Giggsa i Becksa z boku by nie wykukał, a Scholesowi mógłby jedynie wiązać buty, bo nie ma tego, czego potrzeba rozgrywającemu. Jedynym zawodnikiem, któremu mógłby zagrozić był Butt, ale Wayza raczej nie aspiruje do bycia defensywnym pomocnikiem, prawda?
Sam więc widzisz, ze z tym odstawaniem i byciem rzemieślnikiem jest różnie. Uważam, że trener wolałby mieć solidnych rzemieślników wykonujących jego założenia taktyczne, niż jedną gwiazdeczkę, której raz od wielkiego dzwonu wyjdzie niesamowity mecz. Na przełomie wieku mieliśmy świetną ekipę, której indywidualne umiejętności miażdżyły przeciwnika. Nikt poza Becksem nie bawił się w gwiazdorstwo, choć i to, na co sobie pozwalał było niczym w porównaniu z tym, co robi Nani, Wayza, czy Anderson.
Fergie może Cię jeszcze zaskoczyć. ;) Wcale nie zdziwię się, jeśli latem pożegnamy Rooneya (chłopak jest popędliwy i może szybko postawić sprawę na ostrzu noża, a wtedy Fergie się nie ugnie, oj nie).
A Żel, cóż ma chłopak niesamowity talent, jest bardzo szybki i silny, a do tego ma niesamowitą technikę, ale to typowa gwiazda, która robi wokół siebie niepotrzebny szum. Wielu ludzi kochających United drażniło jego ciągłe nurkowanie, płakanie i próby wpływania na sędziów. Bo było to żałosne, niegodne i irytujące, a przede wszystkim nie fair.
Ci mniej uzdolnieni gracze są bardzo potrzebni i bez nich nic nie zrobi nawet najlepszy gracz. Ktoś musi się naharować, żeby gwiazdeczka mogła wykorzystać swoją okazję i pokazać jakim to jest bogiem futbolu. Cała chwała i splendor spływają na takiego bubka, choć wcześniej zmarnował kilka setek, ale co tam, młodsi kibice i tak go ubóstwiają, bo to "on- Wayza- wygrał nam mecz". Jest to strasznie irytujące.
P.S. przypomniało mi się, co napisałeś o zachwalanych przeze mnie napastnikach. Twierdziłeś, ze byli super, ale tylko kilka sezonów. Pytam zatem, ile sezonów według Ciebie Wayza jest super, bo chyba nie doliczysz d nich ani minionego, ani obecnego, prawda? Ja widzę tylko jeden świetny sezon Wayzy. Ten w którym to strzelił bardzo dużo bramek (Antoś wyrobnik, któremu Anglik zawdzięcza wiele z nich, się kłania).
» Piątek, 13 stycznia 2012, 11:00
#53