To kolejny mecz w którym Carrick pokazał dlaczego jest tak ważny. To już nie przypadek, a reguła.
W momencie kiedy United ma problemy, kiedy widać, że gra nam "nie idzie" Carrick nagle ma świetną formę, to on bierze ciężar tego, by United nie traciło goli, by gra defensywna dawała cenną szansę z przodu. Gdyby nie Carrick dzisiaj, to nie wiem czy mielibyśmy chociaż 1 punkt z tego meczu.
Nasza gra to dramat. Kto uważa inaczej jest śmieszny, naprawdę nie widzicie co się dzieje?
Co to w ogóle za przeciwnik? Przed tą edycją Pucharu Mistrzów nie wiedziałem, że taki zespół istnieje, a United czyli klub wymieniany w gronie faworytów do wygrania LM męczy się z nimi niemiłosiernie i do tego w jednym z najlepszych możliwych ustawień naszej drużyny. Dwa karne dają nam wygraną, kilka genialnych przechwytów Carricka pozwoliło nam nie stracić bramki.
To już nie jest dziwne, a bardzo niepokojące. Manchester jest kompletnie bez formy i to widać gołym okiem, a w ten weekend czeka nas najtrudniejszy mecz w tym sezonie, mecz który pokaże nam na co możemy liczyć w tym sezonie. Liverpool to nie City. City obecnie jest drugą, no może trzecią siłą w Premier League, ich ofensywa nas zmiecie, jeżeli będziemy tak grali jak w ostatnich 3 meczach, to po prostu będzie piekło.
Ktoś tam pisał bzdury "City też się dzisiaj nie popisało z Villarealem". Villareal to nie Otelul...
Villareal to bardzo solidny zespół, który często jest w Lidze Mistrzów, często urywa punkty takim potęgom jak Barcelona czy Real. Villareal to znana i szanowana drużyna w całym "światku".
Ludzie czy wy naprawdę nie widzicie, że United ma 5 punktów po 3 meczach, gdzie naszymi przeciwnikami był Basel, Otelul i Benfica. Dobra remis w Lizbonie rozumiem, Benfica to dobry zespół, no ale remis z Basel? I to jeszcze w ostatnich minutach meczu go uratowaliśmy.
Jeżeli przegramy z City to już na początku sezonu będziemy mieli poważny problem. Bo ewidentnie widać, że ten sezon jest mocny, wszystkie dobre drużyny idą mocno do przodu, nie ma przypadków, Chelsea i City są bardzo mocne. I nie mówcie, że United wygrało 3:1, bo nie wiem czy pamiętacie, ale Torres nie trafił w pustą bramkę, a i Ramires miał swoją szansę. Porażka z City będzie oznaczała 5 punktów straty, a to już jest sporo biorąc pod uwagę ostatnie sezony Premier League, gdzie 2 lata temu o mistrzostwie zadecydował 1 punkt.
Kibice United są przyzwyczajeni, że mecze z City były o prestiż, teraz już tak nie będzie. Mecze z City są o być albo nie być, każde stracone punkty z nimi, mogą spowodować porażkę w lidze.
Trzeba sobie zdać sprawę, ten sezon jest sezonem pokazowym, czymś w rodzaju pokazania kto ma rację. Od kilku lat pojawia się pytanie "Czy pieniądze rządzą futbolem, czy jednak nadal umiejętności piłkarzy i geniusz taktyczny trenera?". Jeżeli City wygra to będzie to jednoznaczna odpowiedź, zespół który jeszcze 4 lata temu walczył o 10 miejsce w tabeli, wejdzie na sam szczyt.
Jeżeli tak się stanie, to trzeba się będzie zastanowić nad tym, bo ja porażki z City nie przetrwam, to będzie jak koniec świata.
» Środa, 19 października 2011, 00:13
#64