Gdybanie, który z dwójki tych golkiperów był czy jest lepszy jest wręcz absurdalne! Jakie kryteria należałoby przyjąć? W czasach kiedy Schmeichel powstrzymywał Ivana Zamorano (pewnie większość tutejszych specjalistyów ds. VDS vs PS nawet nie wie kto to i czy czasem Ivan nie był Rosjaninem), Roberto Baggio, Edgara Davidsa czy Antonio Conte( choć należałoby wspomnieć też o takich graczach jak Zizou Zidane, Pippo Inzaghi, Rivaldo) czy zatrzymał strzał Bergkampa z rzutu karnego w finale FA Cup VDS był bramkarzem jakby to ująć delikatnie - przeciętnym. Pomimo kilku sucesów na swoim koncie.
Schmeichel opuścił Manchester w glorii i chwale będąc zdecydowanie najlepszym specjalistą w swoim fachu. Podobny sentyment mam jedynie do brazylijczyka Claudio Taffarela. to byli herosi. W czasach kiedy bramki United strzegł niezawodny Holender , schmeichel na dobrą sprawę wycofał się z wielkiego futbolu.
Duńczyk był elementem tworzenia się "tego wielkiego Fergusonowskiego Manchesteru", natomiast Holender zapełnił jedyny wakat, który po stracie Schmeichela szwankował.
Van Der Sar wyśrubował rekord bardzo długo pozostając niepokonanym przez żadnego zawodnika drużyny przeciwnej. Z drugiej strony para Ferdinand - Vidić jest w ogólnej opinii najlepszą parą defensorów w historii drużyny z OT. Do mnie jakoś bardziej przemawia niż np., Stam - Johnsen.
Wielkie firmyzatrudniają wielkich graczy, a z kolei wielcy zawodnicy (obaj bramkarze byli wielcy wzrostem i umiejętnościami) mają ten "minus", że nie sposób ich ująć w żadnych kategoriach. Nie opiszesz piłkarza w liczbach, w procentach. To dobre dla fanów gier. Scmeichel był nieprzewidywalnym wulkanem. Ale jak o nim mówili koledzy "jest silny i skuteczny jak Terminator". W bramce był niezawodny. Zawsze skłonny zj...ać defensywę. Miał kawał charyzmy. VDS zupełnie inny. Stonowany, chłodny, majestatyczny. Dawał pewność.
Piłkarzy powinno się co najwyżej w kategoriach imponował mi, był moim ulubionym zawodnikiem. Dla mnie nie będzie lepszego bramkarza między słupkami United od Wielkiego Duńczyka. Chwała olendrowi za to, że był i że względnie mamy dylemat.
Idąc tym tokiem nie będzie lepszego prawego defensora niż Gary Neville, lepszego stopera od Rio Ferdinanda, który już w Leeds wybijał się ponad Jonathana Woodgate'a, Lucasa Radebe czy Iana Harte'a (mieli fajny kolektyw), lewego obrońcy którego darzyłbym większym sentymentem niż Dennis Irwin, na prawej Beckham, lewa - Giggs, a w środku Scholesy i Keano.I gdyby nie ten Cantona sprawa byłaby prosta... W ataku diabelskie bliźniaki
» Sobota, 08 października 2011, 17:02
#97