Ok to tak na spokojnie, zbierając wszystkie moje myśli na ten temat:
Na początku zaznaczę, że daleko mi do "nienawidzenia" Hargo, ale jego decyzja bardzo mnie rozczarowuje, tak bardzo, że to co zrobił jestem w stanie postawić na jednej półce obok tego co zrobił Tevez (wiem, wiem inna sytuacja, ale wszystko wyjaśnię w swoim czasie). De facto od finału w 2008 Hargo był wyłączony z gry, pobierał normalną pensję i starał się wrócić do gry. Nie udało mu się? Ok, nie mam pretensji, klub podziękował mu za współpracę. Cały czas Owen miał jednak pełne wsparcie kibiców, którym teraz swoją decyzją de facto dał w twarz.
Po prostu są rzeczy, których przyzwoity piłkarz z szacunku dla kibiców nie robi. Nie przechodzi z Realu do Barcy, z Arsenalu do Spurs czy z United do City. Oczywiście są piłkarze, którzy to robią, ale wtedy tracą szacunek i uznanie w oczach kibiców. Praca pracą, bezrobocie bezrobociem, ale przyzwoitość trzeba zachować jeśli chce się dalej mieć szacunek fanów. Owen był świetnym piłkarzem, ale pokazał, że nigdy nie był i nigdy nie będzie Czerwonym Diabłem.
Nie dziwi mnie, że na Camp Nou nienawidzą Figo, a na Merseyside nienawidzą Owena. Wątpie byśmy na Old Trafford mieli znienawidzić OH, ja jestem od tego daleki, ale szacunek do niego straciłem. Piłkarze nie muszą przywiązywać się i szanować klubowych barw, mogą traktować grę w piłkę tylko jak zawód sensu stricto, ale kibice nie muszą ich wtedy szanować. I ja Hargo nie szanuję, już nie.
Apelując do wszystkich, którzy takie podejście nazywają dziecinadą - pamiętacie sytuację, w której Gary Neville miał opory przed podaniem ręki Schmeichelowi po tym jak ten (po paru latach przerwy od United!) dołączył do drużyny z (wtedy jeszcze) City of Manchester Stadium? Część kibiców jest jak Gary Neville. Po prostu są ludzie, dla których takie kwestie są bardzo ważne, a ja na pewno do tych osób należę, nie umiem wybaczyć komuś, że przeszedł do największego rywala, mając przecież wiele alternatyw. Postarajcie się zrozumieć inny punkt widzenia.
Są osoby, dla których elementem kibicowania jednej drużynie jest ogromna niechęć do największego wroga. I tak samo jak kocham United, tak samo nienawidzę City. Infantylne i bezpodstawne? Być może, ale z pewnością prawdziwe.
» Środa, 31 sierpnia 2011, 01:13
#41