W ostatnich dniach prezentowaliśmy zawodników, którzy na dobre wpisali się w karty historii poprzez swoją postawę w bataliach z odwiecznym rywalem. Kolejne wielkie derby już jutro, pora więc zakończyć naszą serię, dziś czas na:
Paul Scholes uważa, że rywalizacja między klubami wciąż będzie rosła, tak jak rośnie nienawiść między kibicami obu zespołów.
Rozmawiając ze „Sportinglife.com” Scholes komentował: - Nie da się ukryć, że się z nimi nie lubimy. Wszyscy chcą wygrać i nie sądzę, żeby sytuacja uległa kiedyś zmianie. Nie cierpię przegrywać z Liverpoolem, mam więc nadzieję, że i tym razem uda nam się wywieźć komplet punktów.
Wychowanek Manchesteru został całkiem niedawno pochwalony przez Xaviego: - W ostatnich 15 może 20 latach, to najlepszy pomocnik jakiego widziałem, najbardziej kompletny. Rozmawiałem o nim z Xabim Alonso wiele razy. Scholes jest niesamowitym zawodnikiem, potrafi fantastycznie dograć do partnerów bądź strzelić samemu, jest silny i niemal nie traci posiadania piłki.
Jeśli Manchester United zamierza wrócić z Anfield Road bogatszy o trzy punkty, to doświadczenie i umiejętności Paula mogą okazać się kluczowe.
Scholesy też pogrążał sąsiadów
3. Wayne Rooney
Głoszenie nienawiści do Liverpoolu jest poniekąd sposobem na zyskanie sobie przychylności na Old Trafford. W przypadku Wayne’a Rooneya, sytuacja wygląda inaczej, gdyż sam dorastał w Liverpoolu, ponadto był nie tylko fanem, a również piłkarzem… Evertonu. Dziwi kogoś jeszcze jego stosunek do „The Reds”?
- Dorastałem jako fan Evertonu, cała moja rodzina kibicowała „The Toffies”, odkąd pamiętam, nienawidziłem Liverpoolu i to nie ulegnie zmianie.
Anglik nie opuszcza ostatnio głównych stron gazet. Jedne zachwycają się jego postawą w spotkaniach z Manchesterem City czy Aston Villą, inne zaś krytykują go chociażby za niedawny incydent w spotkaniu przeciwko Wigan Athletic.
Miejmy nadzieję, że Rooney wyjdzie na boisko w pełni skupiony i pogrąży obiekt swojej i nie tylko swojej nienawiści w najbliższą niedzielę.
2. Roy Keane
Człowiek uważany za jednego z dwóch najlepszych kapitanów Manchesteru United wszech czasów.
Grając z opaską na ramieniu od 1997 do 2005 roku, Keane trzykrotnie triumfował z United w FA Cup, trzykrotnie wznosił w górę Tarczę Wspólnoty, a także wygrał Ligę Mistrzów (mimo, iż w nie mógł zagrać w finale z powodu zawieszenia, to walnie przyczynił się do obecności Manchesteru United w nim).
Irlandczyk nigdy nie stronił od kontrowersji, dramaturgii czy czerwonych kartek. Był w stanie poruszyć niebo i ziemię, by pchnąć kolegów do ataku.
Roy niemal zawsze potrafił zdominować środek pola, również w spotkaniach z Liverpoolem. Swoją niezłomną postawą, za sprawą pozytywnych czy negatywnych czynów, zawsze pozostawiał Stevena Gerrarda w cieniu.
Kiedy sir Alex Ferguson ciepło wypowiedział się o Stevenie, Roy równie szybko postawił swoją diagnozę: - Menadżer bardzo pochlebnie wypowiedział się o Gerrardzie. Nie mam wątpliwości, że jest świetnym zawodnikiem, ale wciąż czuję, że jestem od niego po prostu lepszy. I nie, nie jest to zuchwalstwo.
Keane był typem zawodnika, który by wygrać spotkanie był zdolny do wszystkiego, bez względu czy było to niemoralne, czy też nieetyczne. Za swoje wybryki często trafiał na pierwsze strony gazet, równie często spotykał się z krytyką, ale jego wolę walki powinni podziwiać naprawdę wszyscy!
Kilka minut z barwnej kariery kapitana
1. Ryan Giggs
Po raz pierwszy mierzył się z Liverpoolem mając zaledwie 17 lat.
Prawdopodobnie nigdy nie zapomni tej chwili. Spotkanie na Anfield, kwiecień 1992 roku, Manchester United przegrywa 0:2 i w efekcie traci mistrzostwo na rzecz Leeds. Opuszczając stadion, pewien młody Scouser poprosił Giggsa o autograf, a gdy go otrzymał... podarł go na oczach Walijczyka.
- Wiedziałem, że są typem drużyny, która czerpie przyjemność z porażki innych. Przez wszystkie lata pojawiło się wiele kontrowersji, ale starałem się przejść obok, chciałem żeby zarówno boiskowa jak i poza boiskowa wojna mnie nie dotyczyła. Myślałem wtedy, zostawię to „Keano” i „Gazzie”.
Ryan Giggs jest przykładem jednej z najwybitniejszych karier piłkarskich wszech czasów. Bez względu na plany, „Walijski Czarodziej” odegrał kluczową rolę pościgu za Liverpoolem, pościgu zakończonym na chwilę obecną osiemnastym tytułem mistrza Anglii.
Ktoś się podnieca bramką i rajdem Maradony, ktoś się podnieca bramką i rajdem Messiego, ale tych "wspaniałych" bramek nie ma co porównywać do tego gola z Arsenalem.
Ryan, jesteś wielki!
Komentarz zedytowany przez usera dnia 06.03.2011 11:32
Ciarki przechodzą jak oglądasz filmik z Giggsem ale Roy Keane... to był dopiero walczak, teraz nam takiego brakuje chociaż Rooney potrafi się zdenerwować no i Scholes ale on zawsze po faulu się odwraca i się zachowuje jak gdyby nic nie zrobil :D
Nienawiść jaką Keane miał do naszych rywali była bezcenna! Może i łapał dużo czerwieni, ale każdy się go bał, takiego wojownika nie ma obecnie w naszym zespole..
ahah , w filmiku z Kenao , w 2:00 jak sie zbiegli w pięciu , do tego jeszcze
Jaaap Stam i Keano wydzierajacy sie na sedziego , pewnie narobił w pory :D
Artykuł bardzo fajny! Wayne Rooney piękny gol z 20 metrów około. Szkoda tego meczu 0:2 no i głupie zachowanie tego gościa co poprosil o autograf, zero szacunku!
Możliwość komentowania tego newsa jest już niemożliwa, z powodu upłynięcia 7 dni od czasu jego dodania.
Wszystkie komentarze są własnością ich twórców. Serwis DevilPage.pl nie ponosi żadnej odpowiedzialności, za treści komentarzy. W przypadku nagminnego łamania zasad netykiety, osoby będą banowane bez możliwości odwołania.