z drugiej strony nie zaprzeczysz, że w poprzednim sezonie Roo także potrafił wrócić się pod pole karne, odebrać piłkę napastnikowi, zacząć kontrę, przebiec całe boisko i wykończyć akcję, prawda? I takiego Rooneya chciałbym oglądać.
Niestety na dzień dzisiejszy Wazza ma wszystko poza skutecznością. A o wartości napastnika w głównej mierze decyduje skuteczność, umiejętność zdobywania bramek.
Choćby taki Inzaghi, jak pamiętamy zawsze był królem pola karnego, typowy "sęp", mimo, że nie pomagał zbytnio zespołowi w obronie, bo zawsze się czaił gdzieś na linii z ostatnim obrońcą, to zdobywał bramki i za to Włosi go kochali.
Chicharito imponuje skutecznością, ma już na koncie 10 bramek. W meczu z Blackpool zrobił ogromną różnicę, stwarzając ciągłe zagrożenie pod bramką Mandarynek.
Rachunek wydaje się prosty - Boss powinien dać szansę Meksykaninowi. Bez obrazy dla Roo, nie powinien się obrażać, ponieważ na ten moment jest słabszym NAPASTNIKIEM zarówno od Berbatova jak i Hernandeza. Nie neguję tego, że Rooney wnosi dużo do zespołu, bo stara się przecież, walczy, rozgrywa. Ale jego podstawowym obowiązkiem jest strzelanie bramek, a z tego nie wywiązuje się w najmniejszym stopniu.
» Czwartek, 27 stycznia 2011, 16:29
#54