Mógł strzelać Giggs, ale też nie wiadomo, czy by nie przestrzelił. Tak, wiem, że to wspaniały, wręcz wybitny piłkarz, ale nawet najlepszym zdarzają się wpadki. Lecz tego, co zrobił Nani, nie można nazwać wpadką. To było po prostu straszne. Rozbieg zdecydowanie za krótki, do tego jeszcze próba zamarkowania strzału... Jak nic Nani próbuje być jak Ronaldo w wielu momentach, a nie powinien, bo choć mają wiele wspólnych cech, to Nani sam w sobie jest najlepszy i nie musi się zmieniać. Wierzę, że za jakiś czas ludzie przestaną patrzeć na niego jak na młodszą kopię Ronaldo, niech Luis pokaże, że jest naprawdę dobry. Ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Dwa punkty poszły się, za przeproszeniem, dymać, jednak teraz trzeba walczyć o kolejne. Remis to nie koniec świata. Ważne, że nie polegliśmy w starciu z Fulhamem ;)
» Poniedziałek, 23 sierpnia 2010, 22:03
#47