Dobrze, że to nie aż tak poważne. Prawdopodobnie to media narobiły niepotrzebnego szumu, ale jedno mi się spodobało - to, iż fakt, że Wazza zagra z Bayernem było do samego końca tajemnicą, chyba jedną z najlepiej i najefektowniej utrzymanych, jakie widziałam :) Wpłynął na grę, nie chciał schodzić z murawy pomimo wyraźnego bólu... A to świadczy tylko o tym, że zależało mu na zwycięstwie drużyny, chciał się przyczynić do tego, aby Diabły wygrały ten mecz. I wygrały. Gorzej, że nawet te efektowne bramki nie pozwoliły na awans, ale już mówiłam, że szwab to szwab - zawsze się wywinie.
Mimo to Rooney to prawdziwy, krwistoczerwony Diabeł. A to zawsze powód do dumy dla każdego, kto ma diabelskie serce.
» Czwartek, 08 kwietnia 2010, 17:14
#26