Tytuł coraz bliżej - United vs Liverpool 2:1!
21 marca 2010, 15:43
Biafra, DevilPage.pl
Manchester United pokonał Liverpool 2:1 w meczu 31. kolejki Premiership. Dla Czerwonych Diabłów gole zdobyli niezawodny Wayne Rooney oraz Park, natomiast dla ekipy Beniteza, Fernando Torres.
Sytuacja obu klubów w ligowej tabeli po 30 kolejkach jest zupełnie inna. Ekipa z Old Trafford walczy bowiem o mistrzostwo, z kolei Liverpool o 4 miejsce dające prawo gry w LM. Jednak pozycja w tabeli w dzisiejszym spotkaniu nie ma większego znaczenia, gdyż w tak prestiżowych spotkaniach każdy daje z siebie wszystko.
Mecz rozpoczął się spokojnie, obie ekipy próbowały konstruować akcję na własnej połowie. Być może to właśnie uśpiło czujność obrony Czerwonych Diabłów, gdyż już w 5 minucie po dośrodkowaniu Kuyta, bramkę głową strzela nieupilnowany Fernando Torres.
Odpowiedź ekipy Sir Alexa Fergusona przyszła niemal natychmiastowo, kiedy to indywidualną akcją popisał się Valencia. Pomocnik United wdarł się w pole karne, gdzie został nieprzepisowo zatrzymany przez Javiera Macherano. Prowadzący spotkanie Howard Webb bez zastanowienia wskazał na "wapno". Do piłki podszedł nie kto inny jak Wayne Rooney. Strzał z rzutu karnego został jednak obroniony przez Reinę, lecz w obliczu dobitki Rooneya bramkarz Liverpoolu był już bezsilny.
Kolejne minuty to okres spokojniejszej gry obu zespołów. Z ciekawszych sytuacji należy wyróżnić dwie próby Parka, niestety obie niecielne. Obrona United po błędzie z pierwszych minut spisuje się znakomicie, nie pozwalając pograć graczom Liverpoolu. Sfrustrowani gracze Beniteza swoje niezadowolenie z niemocy wyrażają w częstych faulach, jednak sędzia Webb nie ma skrupułów i co chwilę pokazuje żółte kartoniki.
Tuż przed przerwą ekipa Czerwonych Diabłów miała dobrą okazję, jednak strzał Rooneya z rzutu wolnego był za słaby.
Okres po wznowieniu gry, to przepiękne czyszczenie każdej akcji Liverpoolu przez defensywę United. Oprócz akcji, którą w 5 minucie Torres zamienił na bramkę piłkarze The Reds nic nie pokazują.
Wszystkie osoby zastanawiające się co w podstawowym składzie Manchesteru robi Ji-sung Park, dostali odpowiedź w 59 minucie. Gracze Sir Alexa Fergusona długo wymieniali podania, by wreszcie piłka po dośrodkowaniu Fletchera i przepięknym szczupaku Parka znalazła się w bramce Reiny.
Kolejne minuty to zaostrzająca się gra na Old Trafford. Zawodnicy obu drużyn nie mieli zamiaru odkładać nóg i walczyli do końca. W 67 minucie doszło do ostrej wymiany zdań między Fletcherem, a Kuytem na szczęście Howard Webb nie zdecydował się pokazać piłkarzom żółtych kartek.
Ostatni kwadrans to poszanowani piłki przez graczy United, z chwilami zrywów. W 76 minucie ładne prostopadłe podanie do Rooneya od Parka, jednak ten na metrowym spalonym. Chwilę później kibice owacją na stojąco powitali Ryana Giggsa, który zmienił Naniego.
W 82 minucie Valencia w wręcz dziecinny sposób ogrywa dwóch obrońców The Reds, jednak jego dośrodkowanie wybija Carragher.
w 87 minucie kibice głośnymi brawami, żegnają bohatera dzisiejszego spotkania Parka, za którego wchodzi Paul Scholes.
Do końca spotkania wynik nie uległ zmianie, mimo dobrej okazji jaką w doliczonym czasie gry miał Torres. Napastnik Liverpoolu nie trafił jednak czysto w piłkę.
FT. Manchester United 2:1 (1:1) Liverpool FC
Gole: Wayne Rooney 12’, Ji-sung Park 59' - Torres 5'
Manchester United: Van der Sar – Neville, Evra, Ferdinand, Vidić – Carrick, Nani (79' Giggs), Fletcher, Valencia, Park (87' Scholes) - Rooney
Liverpool: Reina - Johnson, Agger, Insua (83' Benayoun), Carragher - Gerrard, Maxi (76' Babel), Mascherano, Lucas - Torres, Kuyt (73' Aquilani)
Możliwość komentowania tego newsa jest już niemożliwa, z powodu upłynięcia 7 dni od czasu jego dodania.
Wszystkie komentarze są własnością ich twórców. Serwis
nie ponosi żadnej odpowiedzialności, za treści komentarzy. W przypadku nagminnego łamania zasad netykiety, osoby będą banowane bez możliwości odwołania.