Bardzo szanuję Beckhama, to chyba jedyny zawodnik Manchesteru, którego po jego opuszczeniu United, dalej tak lubię i pałam do niego bardzo dużym respektem. Kiedy dla nas grał, był niedościgniony i wspaniały, zawsze walczył o dobro Diabłów i myślę, że udało mu wpisać się w historię tego klubu na dobre. Bardzo dużo wniósł do gry. Choć odszedł do Realu (nienawidzę tego klubu, bo kupują piłkarzy, a ci potem myślą, że są tacy świetni, wspaniali, boscy, ach, och! Ronaldo złamał nos ostatnio jednemu z przeciwników i nie miał czelności, by przeprosić. Czy robił takie rzeczy w United? Oczywiście, że nie. To Real zmienia w miarę porządnych ludzi w idiotów) to właśnie w Manchesterze osiągnął szczyt, to SAF wykreował go na gwiazdę. A Beckham dziś mówi otwarcie o szacunku, jaki ma do Fergusona i do klubu. A Ronaldo, cóż, raz na sto okazji powie łaskawie, że 'trochę' tęskni za United. Nie można 'trochę' tęsknić za klubem, z którym wiąże się początek kariery. A że odszedł jak ostatnia świnia... Cóż, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Becks tak czy siak jest naprawdę w porządku.
» Wtorek, 02 lutego 2010, 22:40
#19