Steckov - owszem, Barca półfinał z Chelsea przeszła dosyć szczęśliwie, ale Chelsea gniotła ich wtedy niemiłosiernie, na co pozwalała jej charakterystyka jej graczy drugiej linii. My takich w tamtym sezonie nie mieliśmy i nie mamy, dlatego moim zdaniem finał przegraliśmy nie przez taktykę, tylko przez ewidentne słabości w pomocy. Tylko pierwsze 10 minut wyglądało dobrze (to gniecenie to trochę za dużo powiedziane, ale mieliśmy przewagę), potem w środku pola zupełnie nas zdominowali i w zasadzie od pewnego momentu United, mimo że walczyli, wyglądali na bezsilnych (nie przypominam sobie żadnego innego meczu United, w którym odniósłbym takie wrażenie, nawet w tych wysoko przegranych - jak z Liverpoolem u siebie w lidze w zeszłym sezonie - walczylismy jak równy z równym).
Dlatego cały czas uważam, że przegrana w finale LM to nie wina taktyki, tylko braku wykonawców odpowiednich do przyjęcia innej taktyki (dochodziło przecież jeszcze kilka kontuzji i wykluczeń). Pamiętam, jak kumpel, z którym oglądałem ten mecz, mimo że nie kibicował Barcelonie, na samym początku stwierdził, że United mają bardzo małe szanse na wygraną z uwagi na dużą dysproporcję klasy graczy w drugiej linii obu zespołów. Śmiałem się wtedy z niego, ale po meczu było mi głupio. Obawiam się, że jak wpadniemy na Barcę w tym sezonie, to może być podobnie, bo charakter naszej drugiej linii nie zmienił się i znaczących wzmocnień nie zanotowałem. Cały czas uważam, że nasza pomoc jest najsłabsza od wielu lat i bez nowych zakupów nadal tak będzie, bo zanim Nani, Valencia czy tym bardziej Anderson osiągną odpowiednią klasę (o ile ją osiągną) musi minąc trochę czasu.
Dlatego też biedny Rooney musi tak często harować na całym boisku, a SAF ma jeszcze o to do niego pretensje :)
» Wtorek, 08 września 2009, 13:29
#25