Pamiętacie pierwsze , historyczno-histeryczne BN? Jakakolwiek nie była by odpowiedź faktem jest, że pierwsze nasze spotkanie dotyczyło transferów dokonujących się (na 8 opisywanych przeze mnie transferów do skutku doszły 2) w Anglii jakiś czas temu. Dziś także zajmiemy się transferami w Premier Leauge, ale także prześwietleniem największych rywali Manchesteru United. Tym samym zajmowała się ostatnio także normalna część redakcji , ale BN rządzi się swoimi prawami. Dlatego zobaczmy co działo się u naszych rywali.
Chelsea zwana także przez niektórych Chelsea Londyn.
Z czego słynie Chelsea? Jeżeli Twoja odpowiedź brzmi „Z wydawania pieniędzy” to znaczy, że zostałeś uwięziony w czasoprzestrzeni i obecnie jesteś uwięziony prawdopodobnie w dniu 16 maja 2010 roku. Radzę Ci dobrze, w najbliższym losowaniu Lotto postaw na 4, 8, 15, 16, 23, 42. Od tego czasu bowiem Roman Abramović wydaje pieniądze, ale z głową. Owszem sprowadził do klubu Ramiresa, Benayouna, Delaca i Kalaca (tego ostatniego chyba tylko po to, żeby rymował się z Delacem), ale pozbył się z klubu także Deco, Ballacka i Joe Cola, którzy z klubowej kasy podbierali regularnie niemałe kwoty. Poza tą trójką z klubem ze Stamford Bridge pożegnali się także Ricardo Carvalho, Kamil Radoslav Stoch, Scott Sinclair, Juliano Belletti oraz masa innych piłkarzy, których nazwiska nic nikomu nie mówią z wypożyczonym na rok do Sigma Olomouc Tomasem Kalałem (kogoś widocznie ten rym musiał denerwować). Poza tym skład mistrzowskiej ekipy został taki sam. Znów na bramce zobaczymy z pewnością odzianego w kask Czecha Czecha. W obronie brylować będzie nie(?)zawodny John Terry, a ataki konstruować będą Frank Lampard z Didierem Drogbą. Z pewnością jest to w tej chwili najbardziej zgrana ekipa ligi, ale też jedna z najstarszych. W składzie z pierwszej kolejki tylko 4 zawodników jest poniżej 30 roku życia (Cole lada dzień miesiąc obchodził będzie 30 urodziny). Wiek jednak nie przeszkodził piłkarzom Chelsea w zdemolowaniu obrony WBA i zapewne nie przeszkodzi w wygraniu z Wigan w sobotę, jednak w perspektywie całego sezonu i walce na kilku frontach może dawać się we znaki. Najdroższym transferem zespołu póki co jest 23 letni Ramires. Wszystko co o nim wiem, to fakt, że potrafi tak:
Jednak nie z goli i asyst kibicie The Blues będą rozliczać młodego Brazylijczyka. Skoro jest defensywnym pomocnikiem to zapewne ważniejsze będą przechwyty. Dość ważna wydaje się także umiejętność mówienia po angielsku. Bez tego może być ciężko… aczkolwiek śmiesznie. Ramires nie musi od razu grać na wysokim poziomie, bowiem w środku pola Ancelotti ma całkiem spore pole manewru. Komfortu takiego nie powinien mieć Yossi Benayoun. Nie dość, że musi od razu grać na poziomie, wszak posucha klasowych skrzydłowych w Chelsea miejsce ma (pamięci mistrza Yoda) to na dodatkowym obciążeniem jest 10 na plecach. Jednak nawet bez grającego dobre Benayouna piekielnie mocna ekipa. A kto sobie lepiej poradzi z piekielną ekipą lepiej od samego diabła? Czerwonego diabła.
Chelsea zajmie w lidze pierwsze miejsce… od razu za United.
Arsenal zwany także Arsenalem.
Autorska drużyna pana Wengera w poprzednim sezonie zajęła trzecie miejsce, jednak taki wynik nikogo nie zadowala i w tym sezonie cała drużyna zrobi wszystko aby ten wynik poprawić. Czy to się uda? Może być ciężko. Jedna z pięciu Londyńskich drużyn w Premier Leauge, ale jedyna, która jest z Londynu i jej nazwa zaczyna się na A, przeprowadziła transfery, które… No właśnie, które co? Odeszli Silvestre, Eduardo, Campbell, Gallas i Senderos (plus masa innych piłkarzy, których nazwiska słyszę po raz pierwszy), a w ich miejsce przyszli Marouane Chamakh, Laurent Kościelny, Kyle Ebecillo i Phil Roberts. O ile dwaj ostatni raczej nie zrobią zawrotnej kariery na wyspach o tyle dwaj pierwsi powinni wryć się w pamięć kibicom angielskiej kopanej. Kościelny już pokazał, że w jego żyłach płynie polska krew i tanio skóry nie sprzeda. Marouane Chamakh natomiast to bardzo doświadczony (w końcu ma już 26 lat, prawda panie Wenger?) marokański napastnik. Francuzowi udało go się ściągnąć do Londynu za przysłowiowe nic, Chamakhowi wygasł bowiem kontrakt z francuskim Girondins Bordeaux. Czy Chamakh będzie wzmocnieniem ataku Arsenalu? A czy ktoś kto tak kopie piłkę może nie być?
Jednak to nie Chamakh, ani nie Kościelny, ani nawet nie pozbycie się Williama Gallasa jest największym transferowym sukcesem Kanonierów. Największym sukcesem Wengera jest zatrzymanie w klubie Cesca Fabregasa (dla którego pozostanie w Arsenalu wydaje się największą porażką okienka). Kapitan Arsenalu namawiany był do transferu przez hiszpańskich kolegów z Barcelony. Sam zresztą też ich namawiał co nikomu nie wyszło na dobre. W każdym razie Fabregas, przynajmniej na razie, zrezygnował z powrotu do Katalonii i razem z Van Persiem, Arshavinem, Rosickim, Nasrim i Walcottem tworzyć będą, po raz kolejny, najładniej grający zespół ligi, który nic nie wygra. No, chyba, że derby z West Hamem.
Tottenham zwany także TymChamem.
Pierwszy raz od dawien dawna Tottenham ma szansę na Ligę Mistrzów. I z całej mojej sympatii, do Ligi Mistrzów rzecz jasna, życzę Londyńczykom awansu do niej. Ekipa prowadzona przez Harrego Redknappa, bowiem to najlepsza drużyna grająca klasycznym 4-4-2, z niezmordowanymi skrzydłami i dwoma parami mały-DUŻY napastnik. . W roli niezmordowanych skrzydłowych Gareth Bale i Aaron Lennon. W roli „małych” napastników Jarmaine Defoe i Robbie Keane, natomiast w rolę tych „dużych” wcielają się Roman Pavluchenko i Piotr Crouch. W pozostałych (niekoniecznie drugoplanowych rolach) Gomes, King, Huddlestone, Jenas, Palacios, Modrić, Giovani Dos Santos czy Michael Dawson. Kawał naprawdę porządnej ekipy. Słabą stroną Tottenhamu paradoksalnie są paradoksalnie Lennon i Bale, a raczej to, że jednemu i drugiemu coś się może stać. I co wtedy? Zmiennicy są przynajmniej klasę słabsi, więc wtedy zaczną się schody. Może być tak, że ani Lennonowi, Anie Bale’owi, ani nawet Woodgate’owi nic przez cały sezon nie będzie dolegać. Ok, z Woodgate’m przesadziłem. Ale co będzie jeżeli kontuzje nie będą nękały ekipy z WHL? Co będzie ich najmocniejszą stroną? Zgranie. Tottenham nie stracił bowiem żadnego ważnego gracza pierwszej jedenastki. Nie dokonał też 9 transferów piłkarzy, którzy musieliby się zgrywać z resztą ekipy. Jedyny kupiony do tej pory gracz, Sandro Raniere , to raczej melodia przyszłości. Dlatego przypomnijmy sobie jak Tottenham walczył o czwarte miejsce w zeszłym sezonie.
Poprzedni sezon pokazał, że Tottenham stać na wiele. Pięć punktów straty do Arsenalu na koniec zeszłego sezonu wydaje się możliwe do poprawienia i przy odrobinie szczęścia i sporych umiejętnościach graczy z WHL, Kanonierzy spaść mogą na 4 miejsce w tabeli.
Manchester City zwany także „tym drugim Manchesterem”.
Jeszcze niedawno piąte miejsce w tabeli kibice City wzięliby w ciemno. Jednak po wydaniu grubych, azjatyckich, milionów piąte miejsce w tabeli nikogo związanego z The Citizens nie cieszy. Lekarstwem na niespełnione oczekiwania do wydaniu wielu milionów na Tevezów, Adebayorów czy Barrych, mają być nowe miliony wydane na nowych graczy. Transfery City można policzyć na palcach jednej dłoni. Oczywiście o ile ktoś ma na dłoni 8 palców. Do „tego niebieskiego Manchesteru” trafili David Silva, Yaya Toure, James Millner, Mario Balotelli, Aleksandar Kolarov, Jerome Boateng, Alex Henshall i Albert Rusnak. Pierwszych sześciu kosztować miało bagatela 129 milionów funtów. Jak ustawi to wszystko Roberto Mancini nie mam pojęcia. Prawdopodobnie sam Mancini nie wie. W każdym razie na papierze najmocniejsza kadra w całej lidze. Nawet na bramce „ten biedniejszy w trofea Manchester” ma dwóch, niezwykle mocnych bramkarzy. Kadra City jest taka mocna, że z klubu odejść musieli między innymi Bellamy, Ireland, Onuoha czy Petrov. I na żadnym z nich „ten Manchester co przegrał derby 3-4” nie zarobił nawet funta. Prawdopodobnie jedyny transfer na jakim Citizens zarobili to transfer… Javiera Garrido, za którego Lazio zapłacić miało 2,5 mln funtów. Jak to wszystko będzie wyglądało na boisku? Naprawdę nie mam pojęcia. Teoretycznie, jak to wszystko wypali to Chelsea i United zyskają godnego rywala w walce o mistrzostwo. Tyle, że taka mieszanka nie wypali od razu. A przynajmniej nie powinna. W każdym razie, co by się nie działo, naprawdę dobrze dla tej ligi powinien zrobić transfer takiego zawodnika jakim jest David Silva.
Liverpool zwany także “How do you spell losers ? L-I-V-E-R-P-O-O-L”
Liverpool, Liverpool, Liverpool. Wiecie co ja lubię z Liverpoolu. „Obawiam” się, że w tym sezonie okazji do śmiechu może być niestety mniej, ale i tak całkiem sporo. Najważniejszą zmianą w Liverpoolu z tamtego i tego sezonu jest zmiana prowadzącego zespół Beniteza na prowadzącego zespół Roya Hodgsona. Z pewnością nie jest to wymarzony kandydat na managera klubu z Anfield, ale „jak się nie ma lubi, tego, co się lubi, to się lubi, co się ma.” Poza tym większych zmian w Liverpoolu nie zanotowano. Odeszli Benayoun, Riera, Degen i kilu innych graczy, o których najlepiej świadczy fakt, że dołączyli do takich klubów jak
Accrington Stanley, Milton Keynes Dons czy Burton Albion. Do klubu dołączyli za to Christian Poulsen, Joe Cole, Milan Jovanović, oraz trzech innych piłkarzy. Dużo bardziej anonimowych. I jeżeli ktoś uważa któryś, z tych 6 transferów za sukces to ciekawi mnie jak nazwie fakt, iż kanapka spadła na nie posmarowaną stronę? Sukcesem za to z pewnością jest utrzymanie w klubie Stevena Gerrarda i Fernando Torresa. I to właśnie od tej dwójki zależeć będzie czy Liverpool z walki o mistrzostwo Anglii odpadnie jeszcze przed, czy już może po świętach Bożego Narodzenia.
I na Liverpoolu kończymy nasz przed-a nawet w trakcie-sezonowy przegląd rywali Manchesteru United. O tym co działo się w innych klubach w kolejnym Bez nazwy, które już… No wiecie jak to jest… W każdym razie w przyszłości!
To pierwsze "Bez Nazwy" które czytam i jestem ... zachwycony! Czyta się przyjemnie, można się pośmiać , a tekst o Man City jest po prostu bezbłędny :D. Pozdrawiam autora i czekam z niecierpliwością na kolejne "BN".
nareszcie! :D myślałem że BN umarło. Trzyma poziom, chociaż przydałaby się większa ilość śmiesznych materiałów (z youtube itd) bo śmieszny był w sumie tylko tekst.
Aby móc komentować felietony musisz być zalogowany!
Wszystkie komentarze są własnością ich twórców. Serwis DevilPage.pl nie ponosi żadnej odpowiedzialności, za treści komentarzy. W przypadku nagminnego łamania zasad netykiety, osoby będą banowane bez możliwości odwołania.