Wstęp numer 1: Dziesiąty raz witam Was w Bez Nazwy. Moszna by rzekła, że mamy dziś do czynienia z dekabez dekanazwy. Świętuje się dziesiątą rocznicę ślubu, rozwodu, urodzin, zgonu. Zrzucone dziesięć kilo czy dziesiąte adoptowane dziecko. Można świętować za dziesięć złotych. Ogólnie dziesiątka kojarzy się ze świętowaniem. Nie inaczej będzie dziś. Dlatego dzisiejsze Bez nazwy ma dziesięć wstępów. Tak, żeby każdy mógł ominąć tyle wstępów ile będzie chciał.
Wstęp numer 2: Witam wszystkich w dziesiątym już odcinku Bez nazwy. Tą, lub też tę*, okrągłą rocznicę trzeba jakoś uczcić. Na samej górze widzicie logo Bez nazwy. Logo Bez nazwy nie ma spacji, ale mimo wszystko jest świetne. Całość wykonała specjalnie dla mnie Was Indis z serwisu GFXworld. Drugą niespodzianką jest to, że to nie nasz ostatni raz. Druga niespodzianka jest gorsza od pierwszej, dlatego ankieta odnośnie pierwszej niespodzianki:
Jak można pokazać swoje przywiązanie do klubu? W naprawdę różne sposoby. Można na przykład przyjść na konferencje prasową w koszulce "wymarzonego klubu", można można pokazać figę z makiem managerowi największego rywala i wyśmiać ofertę transferu złożoną przez niego, ale przede wszystkim przywiązanie i miłość można wyrazić na boisku. Swoją miłość do United nie raz, nie dwa, ani nie trzy pokazywał syn mleczarza i pani Neville – Gary Neville. Wszyscy wiemy z jakim uporem Gary wracał po kontuzji do naszego składu. Każdy pamięta jak został przyjęty Neville gdy pierwszy raz po roku pojawił się na boisku w meczu z Romą. Tacy piłkarze tworzą charakter tego zespołu. To oni są tu najważniejsi. Nasz kapitan ostatnio udowodnił, że poza boiskiem też jest Czerwonym diabłem. Otóż pod domem anglika rośnie żywopłot ( Ni! Ni!*). Nie jest to bynajmniej zwykły żywopłot. Widziany z góry wygląda tak i tak. Napis MUFC ma wymiary około 3m na 5m, więc to kawał krzaczora. Jeżeli to poziomki, to już niedługo całość powinna być czerwona i jeszcze bardziej diabelska. Jeżeli nie, to trudno. Neville nie musi nam nic udowadniać. Wszyscy wiemy, że ma United w sercu. A teraz także w ogrodzie.
Wstęp numer 3: To już dziesiąte Bez nazwy. Uczcijmy je więc 6 enterami ciszy.
Dziękuję i zapraszam do dalszej części Bez nazwy.
Bohaterem dzisiejszego pięć pytań, będzie nasz polski bohater, Tomasz Kuszczak.
Czy jest jakiś nasz polski mit, w który wierzymy w Polsce, a który nie ma żadnego przełożenia zagranicą?
Tak. Ten, że nasza kiełbasa przegoniła ich kiełbasę.
Twoim głównym celem jest…
Zostanie najlepszym polskim bramkarzem… A nie. Już nim jestem.
Z czego jesteś dumny gdy myślisz o swoim pobycie w Niemczech?
Z kupionego za bezcen powypadkowego Golfa III. Naprawdę był w świetnym stanie. Po wymianie drzwi, kół, amortyzatorów, układu hamulcowego, wstawieniu szyb i przymocowaniu obrazka ze świętym Krzysztofem udało mi się go sprzedać za 2,5 tysiąca kuzynowi z Polkowic. Do dziś nim jeździ!
Pamiętasz na czym, albo na kim zawiodłeś się po raz pierwszy?
Takich rzeczy się nie zapomina. Liczyłem, że Niekończąca się opowieść naprawdę się nie kończy…
Na rozluźnienie piłkarz, który pobił Ronaldo.
Morten Gamst Pedersen the worst dive ever VS Arsen
Oczywiście Morten Gamst Pedersen stanowczo protestuje przeciwko nazywaniu go nurkiem. Dlaczego więc podniósł ręce? Wiele myśli przebiegało mi w tamtej chwili przez głowę. Byłem sfrustrowany i może dlatego uniosłem ręce.
Wstęp numer 4: Kiedy pisałem pierwsze Bez nazwy nie myślałem nawet o tym, że kiedyś będę pisał Bez nazwy po raz dziesiąty. Teraz to wszystko się dzieje, a moje serce roście. Chciałbym z tego miejsca podziękować mojej mamie, która zawsze we mnie wierzyła. Mojemu tacie, który kupił mi tą wspaniałą klawiaturę. Moim dziadkom, zarówno jednym jak i drugim, za to, że powili moich rodziców. Maciejowi za wyłapywanie literówek i błędów ortograficznych w nocy. Robertowi, że wspierał mnie myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem. Bartkowi i Mateuszowi, za to, że uwierzyli we mnie i dali mi możliwość spełniać swoje marzenia. Dziękuje wszystkim, dzięki którym ten cykl powstał i dzięki którym kiedyś upadnie!
Wstęp numer 5: Miło Was znowu widzieć. Spotykamy się w tym miejscu po raz dziesiąty, a ja ciągle mam tremę w wystąpieniach „wstępnych”, dlatego przejdźmy od razu do Bez nazwy!
Skoro jesteśmy już byliśmy przy Ronaldo to wiadomość o jego dalszej karierze, która stoi na krawędzi i zastanawia się czy wrócić na trawiasty ląd, czy skoczyć w wir show biznesu. Nasz opalony as wyznał ostatnio w wywiadzie, że myśli o karierze piosenkarza. „Kilka lat temu ktoś mi powiedział, że świetnym pomysłem byłoby stworzenie zespołu Trzy R , w którym oprócz mnie śpiewali by Ronaldinho i Ronaldo. W zasadzie nie wiem co mieli by robić, ale ja powinienem być głównym wokalistą.” Co mógłby śpiewać Ronaldo? Na przykład covery starych dobrych piosenek. Na przykład punkowy protest song ”A Ty weź ogol nogi jak ja”, piosenka aktorska „I choćbym upadł na kolana”, rockowa, a raczej co roczna ballada ”Chce tu zostać… albo nie… albo w sumie…”, lub też stuprocentowe ujawnienie się w piosence ”I’m sipmly the best”. Na youtube jest nawet film nazywający się Cristiano Ronaldo sing, ale nie miałem dość odwagi by go odtworzyć. Masochiści - proszę Was bardzo .
Skoro jesteśmy już przy śpiewach, to zakup piłkarsko-muzyczny poczynił w styczniu Arsenal. Zakup nazywa się Andrey Arshavin i śpiewa tak:
A dla wszystkich kobiet odwiedzających Bez nazwy, specjlny mix 8 najseksowniejszych zdjęć Arshavina. Zastanówcie się trzy razy…
Wstęp numer 6: Andrzej Dąbrowski śpiewał w Opolu „Do zakochania jeden krok”. My robimy właśnie dziesiąty wspólny krok dlatego za sobą mamy zakochanie, odkochanie, zdradę, obiad u swoich rodziców, ślub, rozwód i kłótnie o dzieci. Dlatego ze względu na nie przeczytajcie dzisiejsze Bez nazwy.
Wstęp numer 7: Dziesiąty raz Bez nazwy zbiegł się w czasie ze sporymi zmianami na devilpage. Nie będę ukrywał, że zmiany te, miały podkreślić naszą okrągła rocznicę. Mamy dziś za sobą dość wrażeń, dlatego na rozluźnienie, zapraszam do Bez nazwy.
A teraz pora na nasz nowy cykl, który będzie się pojawiał zawsze gdy autor Bez nazwy nie będzie wiedział o czym pisać, czyli Telemorele .
Wstęp numer 8: Co jest zestawem obowiązkowym na każdych dziesiątych urodzinach? Ciacho (pod postacią Arshavina), piosenki (pod postacią Ronaldo), niespodzianki (pod postacią nowego cyklu) i dobra zabawa. Dlatego bawmy się na urodzinach Bez nazwy!
Wstęp numer 9: Od czasu publikacji pierwszego Bez nazwy sporo się w moim życiu zmieniło. Już nie cieszą mnie kolorowe świąteczne prezenty… Od tamtej pory każdy plik na moim komputerze zaczyna się od „bez nazwy, ale…” i tak na pulpicie mam „bez nazwy, ale referat na rzymskie”, „bez nazwy, ale ma piersi!” czy „Mój komputer”. I tym jakże bezsensownym wstępem zapraszam wszystkich do nowego Bez nazwy!
Kończąc jubileuszowe Bez nazwy przypominam wszystkim o mailu beznazwydp@buziaczek.pl , który czeka na Wasze opinie, sugestie, problemy życiowe, zdjęcia z wakacji czy przepisy na pyszne wypieki. Na mila wysyłajcie także odpowiedzi na dwa konkursowe pytania. Jaki konkurs? Otóż w tekście postawiłem dwie gwiazdki. Waszym zadaniem jest znalezienie tych gwiazdek i odpowiedzenie na pytanie:
- dla gwiazdki numer jeden: która forma jest prawidłowa i dlaczego?
- dla gwiazdki numer dwa: z jakiego filmu to cytat?
Co można wygrać? Spory napis „Konkurs wygrał(a)…” w następnym odcinku Bez nazwy, oraz dobre słowo prowadzącego.
Pozdrawiam wszystkich i oby takie 8 dni jak te, które za nami, się nie powtórzyły!
Wstęp numer 10: Naprawdę liczyliście na to, że będzie dziesięć wstępów?
Aby móc komentować felietony musisz być zalogowany!
Wszystkie komentarze są własnością ich twórców. Serwis DevilPage.pl nie ponosi żadnej odpowiedzialności, za treści komentarzy. W przypadku nagminnego łamania zasad netykiety, osoby będą banowane bez możliwości odwołania.