Jak wiadomo idzie wiosna. Powoli i raczej nie do Polski, ale idzie. Przychodzi wiosna, odchodzi zima zabierając z sobą śnieg, chlapę i część ubrań z dziewcząt . Wypadałoby zmienić garderobę, ubrać się modnie i wygodnie. Ułatwione zadanie będą mieli nasi ulubieńcy, bowiem jeden z asów Fergusona będzie redaktorem lifestyle'owego magazynu o nazwie „Rio”. Nie wiadomo dokładnie o którego Diabła chodzi, jednak wszelkie znaki na niebie i na ziemi wskazują, że na pewno nie chodzi o Tomka Kuszczaka (taką przynajmniej mam nadzieję). Dużo większe szanse daje się Królowi Julianowi Ferdynandowi . Rio ma do takich rzeczy myk. Przed Mundialem w Niemczech prowadził takie brytyjskie Mamy Cię, w którym wkręcał swoich kolegów z boiska.
Pozostaje tylko czekać na pierwsze efekty lifestyle’owej pracy Ferdynanda.
Skoro idzie wiosna to do lasów idzie młodzież w celu >spożycia wcześniej nabytego taniego wina szukania poziomek. Poziomek szukał też zapewne jeden z naszych ulubieńców John „chcę grać w United” Obi „już nie chcę” Mikel. Nasz bohater opuścił ostatni mecz Chelsea w ramach pucharu Anglii z Ipswich Town. Ten gołosłowny zawodnik rozgrzał się kilkanaście godzin przed meczem i w takim też stanie próbował jechać samochodem co nie spodobało się brytyjskiej policji. Grozi mu za to sześć miesięcy pozbawienia wolności.
A nuż usiądzie na ławce pryczy razem ze Stevenem G? Dowiemy się tego w kolejnych odcinkach naszego cyklu.
Skoro kończy się zima to kończy się też zimowe okienko transferowe. A przed końcem okna kluby wariują. Fantastyczną postawę prezentuje Tottenham. Zespół, który miał w tym sezonie przerwać dominację wielkiej czwórki a póki co przerywa dominację Liverpoolu w „My wam jeszcze pokażemy”. Miało być podium, jest piąte miejsce od końca. „Skoro nie wychodzi nam walka o utrzymanie z piłkarzami, którzy mieli walczyć o podium, to może warto przeprosić się z tymi, którzy o utrzymanie nigdy walczyć nie musieli” – pomyśleli właściciele Tottenhamu. Jak pomyśleli tak zrobili i zdążyli już ściągnąć Jermaina Defoe i Pascala Chimbonda’e, który już wcześniej grali w Spursach. Kolejny na liście jest ponoć Robbie Keane. Sprowadzenie Robbiego może być trudne, gdyż jak głoszą fani Liverpoolu „Keane nie jest wcale gorszy od Berbatowa” ( UWAGA- ŚMIEJĄCY SIĘ RUUD VAN NISTELROOY )
Inną sytuację ma rewelacja rozgrywek: Aston Villa. Gracze Martina O’Neilla są na najlepszej drodze aby wskoczyć do Ligi Mistrzów. Siłą ekipy z Birmingham jest całkiem niezłych dziewięciu graczy wzbogaconych o Ashley’a Younga i Gabriela Aglb… Aghlb… Agbonlahora. Teraz do Arsenału The Villans dochodzi jeszcze atak marzeń. Do Johna Carew, który wsławił się tym, że w 21 meczach sezonu 2001/02 strzelił dla Valencii 1, słownie: jedną bramkę, dołączył Emile Heskey, który wsławił się tym, że jest wysoki i duży. Pewien polski król pokonał pod Grunwaldem Krzyżaków chowając się, a później atakując wroga z lasu. Irlandzki manager AV chce pójść krok dalej i zniszczyć przeciwników atakując wroga lasem. A może, jak pisał Szekspir. „W tym szaleństwie jest metoda”?*
Amerykański miesięcznik o tematyce biznesowej Forbes ogłosił niedawno listę 10 najcenniejszych drużyn sportowych. Najwięcej na liście jest drużyn, które zajmują się bieganiem za krzywą piłką – jest aż sześciu przedstawicieli NFL . Oprócz tych dziwnych drużyn na liście znalazły się trzy miejsca dla drużyn reprezentujących jedyną słuszną dyscyplinę sportu, czyli zapasy w kisielu piłkę nożną, oraz jedno miejsce dla przedstawicieli MLB . Listę otwiera... Manchester United wyceniany na 1,8 mld $. Następne na liście są Dallas Cowboys (NFL) 1,6 mld, trzecie miejsce zajmują Washington Redskins (NFL) 1,5 mld. Drugim klubem piłkarskim na liście jest Real Madryt wyceniany na 1,29 mld $ co daje im 6 pozycję na liście. Miejsce siódme przypadło kolejnemu przedstawicielowi piłki nożnej, mianowicie… Arsenalowi Londyn. Ich wartość to 1,2 mld $. Nie wiadomo na jakiej podstawie Forbes wyliczał wartości. Patrząc na nasze miejsce można sądzić, że chodziło tylko i wyłącznie o poziom sportowy. Jednak pozycja Arsenalu świadczy o tym, że redaktorzy amerykańskiego miesięcznika brali pod uwagę także wartości umów sponsorskich, majątki ziemskie i wszystko to co nie ma żadnego przełożenia na poziom sportowy. Na końcu warto podkreślić, że w 2003 roku żadna drużyna nie była wyceniana na miliard dolarów, a pod koniec 2008 roku mamy takich drużyn 24.
Na koniec dwa filmy:
Na pierwszy ogień wywiad z Dymitarem Berbatowem. Autor „Bez nazwy” zna angielski jak Rafa Benitez smak mistrzostwa Anglii, więc obejdzie się bez tłumaczenia.
Na drugi ogień Michael Ballack obrabiający ptaka z piór na przedmeczowej rozgrzewce.
I tym optymistycznym akcentem żegnam się z Wami!
* na potwierdzenie mojej tezy Emile strzelił wczoraj jedyną dla AV bramkę
Aby móc komentować felietony musisz być zalogowany!
Wszystkie komentarze są własnością ich twórców. Serwis DevilPage.pl nie ponosi żadnej odpowiedzialności, za treści komentarzy. W przypadku nagminnego łamania zasad netykiety, osoby będą banowane bez możliwości odwołania.