Ibrahimovic, Rosłoń i Twarowski - wirtuozi, Ronaldo i Borek - dobrze wyszkoleni
W pewnym momencie relacji z meczu Stoke City - Manchester United, w telewizji Canal+, wywiązała się dyskusja między komentującymi, Przemysławem Rudzkim a Marcinem Rosłoniem. Właściwie to Rudzki przytoczył pewną opinię i potem... oburzony dyskutował sam ze sobą.
Szło o to, że Jose Mourinho, trener Interu Mediolan, stwierdził, że jego zawodnik, Szwed Zlatan Ibrahimovic, jest lepszy niż uznany w tym roku za najlepszego na świecie Portugalczyk z MU - Cristiano Ronaldo.
Tak, wyglądało to na herezję, no bo przecież pierwszemu piłkarzowi w plebiscycie "France Football" ktoś śmiał przeciwstawić zaledwie dziewiątego.
No i to linearne myślenie Rudzki prezentował do końca swojego wywodu, usiłując dowieść, że "Ibra" to zero przy "Cronaldo".
Pozwolę sobie mieć inne zdanie. Uważam, że choćby na Euro 2008 różnicy między nimi nie było. Nie kocham wcale Interu, czekam, aż nawiąże do swej genialności z Herrerowskich lat 60., ale Ibrahimovic jest dla mnie geniuszem futbolu, tak jak był nim Holender Dennis Bergkamp (też Inter, ale przede wszystkim Ajax, Arsenal i kadra Holandii). A Cristiano Ronaldo pozostanie tylko doskonałym, ale co najwyżej rzemieślnikiem. Takim, co prochu jednak nie wymyśli, najwyżej... proszek.
Wymiana smsów
Red. Rosłoń specjalnie głosu nie zabierał, natomiast z tonu red. Rudzkiego biły premiershipowe klapki na oczach. Począłem się nawet zastanawiać, czy kiedykolwiek widział "Ibrę" w akcji.
W przerwie meczu szybko, drogą smsową, skonsultowałem się z człowiekiem, którego uważam za wielki autorytet w futbolu. Napisałem mu: "Wg mnie nie ma racji p. Rudzki tak dolując Ibre w porownaniu z Cronaldo. Ot premiershipowe klapki na oczach u p. PR. A widzial on Ibre w akcji? To artysta futbolu jak np. Bergkamp, a Roni to wyrobnik.".
Naturalnie bez polskich znaków, jak to w smsie. Odpowiedz dostałem też szybciutko: "Każdy ma prawo do wlasnej opinii. Cristiano Ronaldo to maszyna, niewiele wiecej, Ibra geniusz, wyprzedza mysleniem innych.".
No właśnie, ma to coś, co trudno może i uchwycić, jeszcze trudniej nazwać, ale to jest właśnie to, co sprawia, że geniuszem, artystą, był także wspomniany Dennis Bergkamp, że był Kazimierz Deyna, a nie był Zbigniew Boniek, że Eric Cantona tak, a Jean-Pierre Papin nie, że George Best tak, a Ryan Giggs jednak nie, że Dimitar Berbatow tak, a Carlos Tevez nie, ze Guenter Netzer artysta, a Wolfgang Overath tylko wyśmienity rzemieślnik, że futbol w wykonaniu Roberto Baggio był natchniony, a w wydaniu Filippo Inzaghiego jest tylko mechaniczny.
Ci pierwsi, są (byli) może szalenie kapryśni, nie za często wspinający się na wyżyny swoich możliwości, bo nie zawsze im się chciało (chce). Ale cudownie nieprzewidywalni i przez to właśnie genialni.
Dalszą część artykułu możecie przeczytać na e-Boisko.pl
Autor: Roman HurkowskiKomentarze użytkowników:Nikt jeszcze nie skomentował tego felietonu.
Aby móc komentować felietony musisz być zalogowany!
Wszystkie komentarze są własnością ich twórców. Serwis
DevilPage.pl nie ponosi żadnej odpowiedzialności, za treści komentarzy. W przypadku nagminnego łamania zasad netykiety, osoby będą banowane bez możliwości odwołania.
Pamiętaj! Pisz mądrze i szanuj innych!