ARTYKUŁY

Cristiano Ronaldo - przystojny cwaniak

( Magazyn Futbol, 02.02.2008 )

Jedni go kochają, inni nienawidzą. Linia popularności przebiega dokładnie pośrodku. Czy zajmie miejsce w panteonie sław dzięki nogom, które „czarują bardziej niż różdżka Harry’ego Pottera”? A może jest tylko rozpieszczonym dzieciakiem, cwaniakiem i boiskowym oszustem?

Żyję we śnie, z którego nigdy nie chcę się obudzić – mówi Cristiano Ronaldo, pomocnik Manchesteru United. Jeszcze niedawno jego drugie imię kojarzyło się kibicom przede wszystkim z brazylijskim piłkarzem, który przez kilka lat brylował na boiskach Europy. Teraz jest w cieniu Portugalczyka, który dokładnie nazywa się Cristiano Ronaldo dos Santos Aveiro. A imię otrzymał ku czci byłego amerykańskiego aktora i prezydenta Ronalda Regana.

Brytyjskie media uważają, że jest uosobieniem nowoczesnego piłkarze: szybki, nieprzewidywalny, zwinny, bramkostrzelny. Ale też piękny, niegrzeczny, kontrowersyjny. Kochają go nie tylko piłkarscy kibice, ale również kobiety ze wszystkich stron świata. Wzdychają do plakatów z jego podobizną i z wypiekami na policzkach czytają w tabloidach o pozaboiskowych wyczynach.

Trudna młodość

Wychował się w regionie Santo Antonio na Maderze, pięknej portugalskiej wyspie. Jego dom, położony na stromych wzgórzach nad Funchal, luksusowym kurortem dla turystów, był tak mały, że pralkę z braku miejsca trzymano na dachu. W sześcioosobowej rodzinie się nie przelewało. Ojciec ogrodnik i matka kucharka szybko zorientowali się, że sposobem na lepsze życie Cristiano może być gra w piłkę. Już od trzeciego roku życia biegał za nią po zakurzonych podwórkach Madery. Nieżyjący już ojciec, topiący życiowe niepowodzenia w alkoholu, monitorował postępy syna. Zapisał go do amatorskiej drużyny Andorinha, gdzie dorabiał jako człowiek zajmujący się piłkarskimi strojami.

Cristiano w wieku ośmiu lat znacznie przewyższał umiejętnościami klubowych kolegów. Profesjonalne zespoły szybko zwróciły uwagę na genialne dziecko. W kolejce ustawiły się największe kluby z Madery: Maritimo i Nacional. Trener tego pierwszego nie pojawił się na spotkaniu ze szkoleniowcem Andorinhy – Rui Santosem, aby przedyskutować transfer. Okazję szybko wykorzystał lokalny rywal i tak w wieku dziesięciu lat Ronaldo trafił do Nacionalu za dwa zestawy piłkarskiego sprzętu. Rozwijał się w zawrotnym tempie, ale wielki krok w karierze zawdzięcza mało znanemu Franco. Właśnie za tego zawodnika Nacional zalegał z zapłatą Sportingowi Lizbona. Dług spłacił dwunastoletni Cristiano.

Taka wielka Lizbona

Ronaldo trafił na kontynent. Przed kilkoma miesiącami w portugalskim filmie dokumentalnym „Planeta Ronaldo” pokazano jak mały chłopiec mocno przeżył wyjazd z ukochanej wyspy. Było to wręcz wydarzenie traumatyczne. Płacząca matka żegnała go na lotnisku w Funchal. Oddzielony od swych opiekuńczych rodziców, wylądował w słynnej akademii Sportingu – Alochete, w której piłkarskiego fachu uczył się jego idol Luis Figo. Dzielił pokój z dziewięcioma rówieśnikami.

Życie w wielkiej metropolii nie służyło mu do tego stopnia, że klub musiał sprowadzić do Lizbony matkę, aby pomogła synowi w aklimatyzacji. Trudne dzieciństwo wyrobiło w Ronaldo siłę do radzenia sobie później z trudnościami i krytyką w dorosłym życiu.

- Uroniłem sporo łez podczas pierwszych tygodni w Lizbonie – wspominał Ronaldo w filmowym dokumencie. – Madera jest taka mała. Nie mogłem uwierzyć w rozmiar miasta i uliczny ruch portugalskiej stolicy. To wszystko przytłaczało. Na początku nikt nie mógł mnie zrozumieć z powodu akcentu. Przez to bardzo mi dokuczano. Dzwoniłem do rodziny kiedy tylko mogłem. Ze łzami w oczach patrzyłem jak kredyt na karcie telefonicznej szybko maleje…

KUP GO!

Łzy wylewał nie tylko Ronaldo ale również właściciele Liverpoolu, którzy Portugalczyka mogli kupić za grosze. Były już menadżer „The Reds” Gerard Houllier zwrócił uwagę na piłkarza, kiedy ten jako szesnastolatek szalał na boiskach ligi portugalskiej, a także podczas Mistrzostw Europy Under -17. Francuski szkoleniowiec stwierdził wtedy, że chłopiec będzie potrzebował dużo czasu na rozwój i zrezygnował z tego transferu. Jakże się pomylił. Alex Ferguson już tego błędu nie popełnił.

Latem 2003 roku Manchester United grał ze Sportingiem przedsezonowy mecz towarzyski. Portugalczycy wygrali 3:1 a Ronaldo raz po raz demolował obronę „Czerwonych Diabłów”. Angielskie gwiazdy piały z zachwytu nad jego zdolnościami.

- W drodze powrotnej do Manchesteru błagali mnie, abym sprowadził go na Old Trafford – przyznał Ferguson.

Słowo stało się ciałem. Kilka tygodni później Cristiano stał się najdroższym nastolatkiem w historii brytyjskiego futbolu. Za ponad 12 milionów funtów został pierwszym Portugalczykiem w barwach United.

TEN NUMER ZOBOWIĄZUJE

- Chciałem koszulkę z numerem 28 – opisywał swoje przybycie na Old Trafford. – Alex Ferguson powiedział, że wierzy we mnie i przyznał mi legendarną siódemkę. To było dodatkowym źródłem motywacji.

Od początku przygody z Premier League widziano w nim wielki potencjał. Jednak pomiędzy Ronaldo, a kibicami z Manchesteru nie było miłości od pierwszego wejrzenia. Chociaż jego sztuczki robiły spore wrażenie, to wielu zarzucało mu, że jest boiskowym samolubem i zbyt często traci piłkę. Brytyjska prasa mieszała go z błotem za urojone faule i nurkowanie w polu karnym byle tylko wymusić jedenastkę. Portugalczyk, pewnie dzięki swemu burzliwemu dzieciństwu, spokojnie przyjął falę krytyki. Zmienił się. Szybko dojrzał. Z roku na rok grał coraz lepiej.

Eksplozja talentu nastąpiła w sezonie 2006/07, gdy błyszczał w niemal każdym meczu. Strzelił 17 bramek w lidze. Zaliczył 14 asyst. Okazał się kluczowym zawodnikiem w zdobyciu mistrzostwa Anglii. W 2007 roku przyznano mu wszystkie możliwe nagrody na Wyspach. Wybuchła Ronaldomania. A jeszcze przed startem fantastycznego sezonu Anglia chciała go ukrzyżować…

ROONEY – KOLEGA I WRÓG

Pierwszego lipca 2006 roku stanął naprzeciwko swojego kolegi z Manchesteru – Wayne Rooneya. W klubie doskonale się uzupełniali. Wspólnie konstruowali akcje, które kończyły się zdobyciem bramek dla Red Devils. Ale w meczu ćwierćfinałowym mistrzostw świata w Gelsenkirchen, byli rywalami, gdy Portugalia grała z Anglią. Rooney w 62. minucie stanął na genitalia obrońcy Ricardo Carvalho, za co ujrzał czerwoną kartkę. Jednak brytyjskie media skupiły uwagę na Ronaldo. Szczegółowo opisywały jak prosił sędziego Horacio Elizondo, mocno gestykulując, aby wyrzucił z boiska Rooney’a. Do czerwoności opinie publiczną na Wyspach rozgrzało „oczko” puszczone przez zadowolonego Portugalczyka w stronę kolegów na ławce rezerwowych.

- Gdy wrócimy do klubu rozerwę go na strzępy – odgrażał się rozwścieczony Rooney.

Wtórował mu Steven Gerrard z Liverpoolu – Zwykły cwaniak. Widziałem, co zrobił. To zachowanie nie jest miarą jego wartości.

Dręczenie Ronaldo rozpoczęło się od zmasowanej akcji angielskich kibiców, których e-maile spowodowały, że przegrał rywalizację o nagrodę dla najlepszego młodego zawodnika finałów z Niemcem Lukasem Podolskim. Później było już tylko gorzej. Dziennik The Sun wydrukował tarczę do gry w rzutki ze zdjęciem twarzy Ronaldo. Środkiem, tzw. Bull’s eye, było jego oko. Każdy Brytyjczyk mógł pozbyć się złych emocji wbijając strzałkę w buźkę wroga publicznego numer jeden. Jeśli ktoś jeszcze nie czuł się usatysfakcjonowany, mógł wejść na stronę internetową, na której setki tysięcy kibiców wyrażały swoją niechęć do zawodnika. Ogólnokrajowa kampania obejmowała także sprzedaż magnesów na samochód z napisem „Nienawidzę Ronaldo”.

Po mistrzostwach świata na Cristiano czekało w Anglii istne piekło. Nic dziwnego, że zaczęły się spekulacje o jego odejściu z Manchesteru. Sam zawodnik nie był pewny, czy długo wytrzyma tę presję. Trudno się dziwić, wracały złe demony z dzieciństwa, kiedy śmiano się ze statusu społecznego jego rodziny czy akcentu z Madery. Hiszpańskiemu dziennikowi Marca miał nawet powiedzieć, że chętnie przeniósłby się do Realu Madryt, który dawał za niego 40 milionów euro. Alex Ferguson nie chciał nawet słyszeć o takim rozwiązaniu. Wysłał swego asystenta, Carlosa Queiroza, do Portugalii, aby ten porozmawiał z zawodnikiem.

- Wytłumaczyliśmy mu, że podobnie potraktowano Davida Beckhama w 1998 roku – przyznał Ferguson. – Ludzie szybko zapominają o takich sprawach, a on jest silny psychicznie i sobie poradzi.

LEPSZY OD BECKHAMA?

Piłkarz ostatecznie zdecydował się zostać na Old Trafford. – Cieszę się, że w tak trudnym momencie szkoleniowiec okazał mi wielkie wsparcie – skomentował sytuację, w jakiej się znalazł, - Za jego zaufanie odpłacę się na boisku. Odpłacił się z nawiązką. Zamknął usta wszystkim krytykom. A Rooney o całej aferze już dawno nie pamięta.

Ferguson nie ma wątpliwości: - W mojej erze na pewno nie było piłkarza z takimi umiejętnościami. Może tylko Glenn Hoddle. Był magikiem jeśli chodzi o kontrolę piłki, ale nie miał trików. Ronaldo jest rzeczywiście najlepszy. Ale spokojnie, to dopiero początek. Bacznie mu się przyglądajcie, bo jeszcze wszystkiego nie pokazał.

Portugalczyk jeździ najnowszym modelem ekskluzywnego Bentleya z prywatną tablicą rejestracyjną końcówką „07”. Niczym Agent 007 próbuje robić rzeczy dla innych nieosiągalne – przyćmić legendarnych piłkarzy Manchesteru United. George Best, Bryan Robson, Eric Cantona i David Beckham – wszyscy przed nim nosili na plecach osławioną siódemkę. To zawodnicy różnych standardów doskonałości. Może być od nich lepszy!

Pod koniec ubiegłego sezonu podpisał nowy pięcioletni kontrakt. W wieku 22 lat, z pensją ponad 120 tysięcy funtów tygodniowa został najlepiej zarabiającym piłkarzem Manchesteru United. A zarobi jeszcze więcej. Marketingowe rekiny wiedzą, jak bardzo jest popularny i chcą to w pełni wykorzystać. Cistiano Ronaldo wróży się karierę reklamową na miarę Davida Beckhama. Agencja zarządzająca jego wizerunkiem – Gestifute, planuje medialną ofensywę. Już teraz jest główną twarzą firmy Nike i portugalskiego banku Espirito Santo. Występował w reklamach Pepe Jeans, Suzuki i Pro Evolution Soccer. Przed ostatnimi mistrzostwami świata kampania Coca-Coli w Chinach była zbudowana wokół Ronaldo. Na ogromnej popularności brata skorzystała jego siostra – Liliana, której kariera piosenkarki rozwija się w zawrotnym tempie. Nie ukrywa swoich rodzinnych powiązań. Nosi sceniczny przydomek – Ronalda…

KOBIETY

Sława, pieniądze, uroda uczyniły Cristiano Ronaldo stałym bywalcem pierwszych stron brytyjskich tabloidów i kolorowych pism. Skandali z nim związanych nie brakowało nigdy. A w tle wielu pikantnych informacji pojawiały się oczywiście kobiety. Wszyscy chcieli wiedzieć z kim spotyka się Portugalczyk. Łączono go z modelką Jordaną Jardel, gospodynią talk-show – Merche Romero i gwiazdą angielskiej telenoweli „Hollyoaks” – Gemma Atkinson. Ronaldo zaprzeczał wszelkim plotkom o potencjalnych związkach. Życie prywatne stara się utrzymać w najgłębszej tajemnicy. Nikt nie ma jednak wątpliwości, że uwielbia dobrą zabawę i towarzystwo pięknych kobiet. W 2005 roku z prędkością światła rozchodziła się informacja o aresztowaniu Ronaldo, który został oskarżony o gwałt. Ofiarą miała być młoda Francuzka. Zeznała, że sławny zawodnik wykorzystał ją w hotelowym pokoju w Londynie. Oskarżenia się nie potwierdziły. Sąd umorzył sprawę. To jednak nie koniec seksualnych ekscesów z Portugalczykiem w roli głównej. We wrześniu 2007 piłkarz zorganizował imprezę na cześć nowych kolegów z drużyny – Naniego i Andersona. W jego pałacu za 1,5 miliona funtów położonym w hrabstwie Cheshire był alkohol i prostytutki z ekskluzywnych agencji. Niestety, cała sprawa wyszła na jaw. Dziewczyny sprzedały historię do niedzielnej bulwarówki. Były szczegółowe opisy z ostrej balangi i zdjęcia z telefonów komórkowych. Skandal pełną gębą! Klub postanowił nie karać zawodników. Sprawa rozeszła się po kościach.

TA NAJWAŻNIEJSZA

Spośród wielu kobiet, które kręcą się wokół Portugalczyka, jedna jest wyjątkowa. Dla niej zrobiłby wszystko. Ona dla niego też. To matka Cristiano Ronaldo – Maria Dolores dos Santos Aveiro.

- Mój syn nie ma żadnej dziewczyny na stałe – stwierdziła odważnie. – Gazety wypisują totalne bzdury. Kiedy się z kimś zwiąże, sama wam o tym powiem. Szczególne więzy łączą go z matką zwłaszcza po śmierci ojca, który zmarł we wrześniu 2005 roku w wyniku dysfunkcji nerek w wieku zaledwie 52 lat.

- Odeszła najbliższa mi osoba – mówił o nim Ronaldo. – Jemu zawdzięczam to, kim teraz jestem.

Nie ukrywa, że jedną z największych życiowych porażek była przegrana walka o wyciągnięcie ojca z nałogu alkoholowego. Niedawno piłkarza „Czerwonych Diabłów” spotkał kolejny cios. Wydał majątek na najlepszych lekarzy, gdy w grudniu okazało się, że matka walczy z rakiem piersi. Przeszła już operację. A on teraz modli się, by tym razem los okazał się dla niego łaskawszy...


Autor: Tomasz Włodarczyk

MECZE
Manchester United 3 : 0 West Ham
28 sierpnia 2010 (18:30)
Old Trafford
» Ostatni mecz   » Następny mecz
TABELA PREMIERSHIP
1. Chelsea Londyn Chelsea Londyn 3 9 +14
2. Arsenal Londyn Arsenal Londyn 3 7 +7
3. Manchester Utd Manchester Utd 3 7 +6
4. Aston Villa Aston Villa 3 6 -2
5. Bolton Bolton 3 5 +2
» Pokaż pełną tabelę «
KONTUZJE
Owen Hargreaves
Zawodnik: Owen Hargreaves
Kontuzja: Uraz kolana
Kiedy: lato 2010
Powrót: nie określono
FORUM.DEVILPAGE.PL
RELACJE SMS
Informacje z meczów na Twoją komórkę!
CYTATY
REKLAMA
Sklep piłkarski Nike Manchester United
SONDA
Kto będzie najtrudniejszym przeciwnikiem Manchesteru United w fazie grupowej Ligi Mistrzów?

FACEBOOK
POLECAMY