Cristiano Ronaldo - geniusz stworzony przez Fergusona
( Gazeta Wyborcza 28,02,2007 )
Gra sezon życia, ciągnie Manchester za uszy ku mistrzostwu Anglii. Być może już w tym roku zostanie obwołany najlepszym piłkarzem świata. Cristiano Ronaldo jest futbolowym geniuszem, ale ma zadziwiającą łatwość wpadania w kłopoty. Na razie wyciąga go z nich Alex Ferguson.
Pierwszą aferę Ronaldo wywołał zaraz po przyjeździe do Manchesteru w 2003 r. Działacze zaproponowali mu, by grał z koszulką z numerem "7". Ten trykot wcześniej nosili m.in. George Best, Eric Cantona, Bryan Robson i David Beckham. Czyli legendy "Czerwonych Diabłów". Ale niespełna 19-letni Portugalczyk odpowiedział, że mało go to obchodzi i chciałby zachować "28", którą nosił w Sportingu Lizbona. Ostatecznie na swoim postawił klub, ale Ronaldo już na początku przypięto łatkę bezczelnego. Ferguson sprawę załagodził, i obwieścił, że dzięki temu transferowi kibice szybko zapomną o Davidzie Beckhamie, który właśnie został sprzedany do Realu.
Niedługo później przez styl gry - niekończące się dryblingi - został nazwany samolubem. A Ferguson go bronił - że młody, że te dryblingi są pożyteczne itd. Szkot nie stracił cierpliwości nawet, gdy jego pupila oskarżono o gwałt i niestawienie się na kontroli dopingowej po meczu portugalskiej młodzieżówki.
Niemal rok temu trener podczas treningu pokłócił się z Ruudem Van Nistelrooyem. Holender powiedział Szkotowi - albo on albo ja. I Ferguson wybrał Portugalczyka, a najlepszego strzelca oddał do Realu.
Potem była pamiętna afera na mundialu, gdy ponoć doniósł sędziemu na kolegę z zespołu - Wayne'a Rooneya przez co Anglik dostał czerwoną kartkę. Brukowce domagały się głowy Ronaldo, kibice na wyspach znienawidzili. Do dziś na każdym stadionie poza Old Trafford buczą, gdy tylko dochodzi do piłki. Czując co się święci młody skrzydłowy chciał odejść z MU. Posunął się nawet do zawarcia umowy z jednym z kandydatów na prezesa Realu Madryt - Juanem Miguelem Villar Mirem. - Nigdy nie wrócę do Manchesteru - powiedział portugalski pomocnik i obiecał, że jeśli Mir wygra wybory przeniesie się na Santiago Bernabeu. W 99 przypadkach na 100 po takiej deklaracji taki zawodnik zostałby sprzedany.
A co zrobił Ferguson? Pojednał Ronaldo z Rooneyem, poczekał, aż Mir przegra wybory, oświadczył, że o transferze nie ma mowy, przygotował psychicznie do permanentnego wygwizdywania i kazał grać. Dalszy ciąg znacie. O tym jak wielkim trenerem jest Alex Ferguson świadczy to, że gdy Jose Antonio Reyes na lewo i prawo rozpowiadał, że chce odejść z Arsenalu, bo źle czuje się w Londynie, Arsene Wenger nie zdołał zatrzymać go w zespole. Ferguson zaakceptował specyficzny charakter Ronaldo - pozwolił mu nawet na powieszenie w szatni prywatnego lustra. Patrice Evra twierdzi, że oglądanie siebie jest ulubionym zajęciem Portugalczyka.
Dziś Ronaldo jest przez hiszpańską prasę pięć razy w tygodniu sprzedawany do Realu, dwa razy do Barcelony. Jeśli dopnie swego (w co wątpimy) skończy jak wspomniany Reyes, który w Arsenalu był gwiazdą i grał świetnie, a w "ukochanym Realu" gra słabo i jest rezerwowym.
* Paradoksem jest, że najgorszy mecz w tym sezonie, w sezonie życia, w sezonie, którego być może nigdy już mu się nie da powtórzyć, Ronaldo rozegrał 11 października, gdy Portugalia spotkała się z Polską. Z każdym dniem to zwycięstwo wydaje nam się coraz bardziej nieprawdopodobne. No, a gole Smolarka nie znudzą nam się chyba nigdy.
A na deser Cristiano Ronaldo i kanadyjska supermodelka Daria Werbowy w najnowszym amerykańskim Vogue.
Autor: zczuba