ARTYKUŁY
Wywiad z Kuszczakiem
( Przegląd Sportowy 13.02.2007 )
Statystycy naliczyli już panu sto meczów w Premiership – 34 w bramce i 66 na ławce rezerwowych. To dużo czy mało?
Przede wszystkim wierzę, że te proporcje będą się zmieniały na korzyść spotkań, w których będę grał, a nie grzał ławę.
Na razie zależy to w dużej mierze od stanu zdrowia Edwina van der Sara, który kiedyś się zatruł, a teraz leczy złamany nos.
Bardzo mu współczuję, bo nie chciałbym doświadczyć takiego kopniaka w głowę. Życzę Edwinowi jak najszybszego powrotu do zdrowia. Rozmawiałem z nim w poniedziałek. Holender czuje się już całkiem nieźle, ale jeszcze nie trenuje, więc pewnie zagram w sobotę w pucharowym meczu z Reading.
Z Charltonem po raz dwunasty w ekstraklasie nie puścił pan bramki, w tym drugi raz z rzędu w barwach Manchesteru United. Trenerzy i koledzy gratulowali udanych interwencji po strzałach Darrena Ambrosea?
Ktoś tam mnie w szatni klepnął po plecach. Ja też byłem z siebie zadowolony, ale nie przesadzajmy. Musieliśmy wygrać ten mecz...
Nie boi się pan krzyczeć na sławnych kolegów z obrony, Rio Ferdinanda czy Gary’ego Neville’a?
Krzyczeć nie muszę, ale ustawiać, przesuwać na boisku jak najbardziej. Oni sami żądają tego ode mnie, to zresztą mój obowiązek...
Mówią do pana "Młody"?
To jak wtedy musielibyśmy odzywać się do Waynea Rooneya czy Cristiano Ronaldo? Przecież obaj są młodsi od mnie. Jestem dla nich Tom albo Tomasz.
Trzy dni po meczu z Reading gracie na wyjedzie z Lille w Lidze Mistrzów. Zdąży się Van der Sar wykurować na to spotkanie?
Nie wybiegam myślami aż tak daleko. Dla mnie najważniejszy jest najbliższy mecz. A gdy menedżer uzna, że powinienem zagrać we Francji, to na pewno temu podołam.
A jak latem wróci na Old Trafford z wypożyczenia z Watfordu reprezentant Anglii Ben Foster?
Nie zastanawiałem się nad tym, z kim będę konkurować o miejsce w bramce latem. To tak odległa przyszłość, że wolę się koncentrować na walce o mistrzostwo Anglii i FA Cup. A może i trium w Lidze Mistrzów?
Autor: Rafał Nahorny