ARTYKUŁY
Wspomnień czar
( Piłka Nożna, 30.01.2007 )
Mecze Lille - Manchester United będą dla szkoleniowców i większości piłkarzy podróżą sentymentalną. O ile jednak Francuzi mają wyłącznie dobre wspomnienia, to angielska ekipa najchętniej wymazałaby je z pamięci.
Kluby spotkały się bowiem w grupowej fazie Ligi Mistrzów w poprzednim sezonie. Dla absolutnych debiutantów, którymi byli zawodnicy Lille możliwość rywalizacji z Manchesterem United, a także Villareal i Benfiką Lizbona była fantastyczną przygodą. Dodajmy - przygodą zakończoną happy endem, bo zajęcie trzeciego miejsca w grupie oznaczało możliwość gry w Pucharze UEFA na wiosnę.
Podopieczni sir Alexa Fergusona z kolei po raz pierwszy w historii nie zdołali przebrnąć fazy grupowej Champions Leauge. I w 2006 roku mogli już się tylko skupić - z równie kiepskim skutkiem - na gonieniu Chelsea Londyn w Premiership. Co ciekawe w bezpośrednich meczach także lepiej wypadli zawodnicy Claude'a Puela - na Old Trafford potrafili bezbramkowo zremisować, zaś u siebie po golu Słoweńca Milenko Acimovia pokonali gości 1-0. Dziś jednak sytuacja jest zupełnie inna.
United w zeszłym sezonie osiągnęli dno, co podziałało na Fergusona ożywczo. Przy niewielkich roszadach w składzie stworzył nowy zespół, grający porywający futbol. Dziś MU jest zdecydowanym liderem Premiership i to Jose Mourinho musi się głowić, jak dogonić Czerwone Diabły.
Lille utrzymuje poziom, na którym znajduje się już od przynajmniej dwóch sezonów - czyli jest w grupie zespołów walczących o drugie miejsce w Ligue 1 i starających się ze wszystkich sil, aby strata punktowa do Olimpique Lyon nie była zawstydzająca. Bukmacherzy nie mają najmniejszych wątpliwości, która z ekip awansuje do ćwierćfinału Ligi Mistrzów - złotówka postawiona na Czerwone Diabły zaowocuje wygraną 1, 15. Natomiast pokonanie Red Devils przez francuski team zostało wycenione aż na 4,75.
Cóż takiego dokonał więc Ferguson, że Diabły znowu sieją postrach, a eksperci nie boją się mówić, że obecny team najbardziej przypomina ten z 1999, kiedy to Szkot doprowadził do mistrzostwa Anglii, zdobył oba krajowe puchary, a przede wszystkim wygrał Ligę Mistrzów? Przede wszystkim po latach zrozumiał, że Roy Keane był piłkarzem absolutnie wyjątkowym i wszelkie poszukiwania jego następcy nie przyniosą pożądanego rezultatu. Na pozycji zajmowanej niegdyś przez Keane, a poźniej przez jego miernych naśladowników ustawił dwóch piłkarzy.
Pierwszy to nieco cofnięty Paul Scholes, który jest w tak dobrej formie, że selekcjoner reprezentacji Steve McClaren usilnie namawia 32 - letniego pomocnika do powrotu do kadry. Drugim jest ściągnięty przed sezonem za imponującą sumę 27,2 miliona euro z Tottenhamu Michael Carrick., który imponuje pracowitością i umiejętnościami gry w cieniu sławniejszych partnerów. Kolejnym ruchem Fergusona było pozbycie się rozkapryszonego Ruuda van Nistelrooya i odważne postawienie na Louisa Sahę, którego wspiera wolny elektron - atakujący z głębi pola Wayne Rooney.
Nie byłoby jednak fantastycznej formy i stylu Manchesteru United, gdyby nie młodzieniec, który dorósł i ośiągnął życiową dyspozycję - mowa oczywiście o Cristiano Ronaldo, który jest na najlepszej drodze, by zostać najlepszym piłkarzem świata. W tej chwili - nie należy zapominać, że mamy dopiero początek roku - to portugalski skrzydłowy wydaje się głównym faworytem do sięgnięcia po Złotą Piłkę "France Football".
Co więc mogą przeciwstawić tej rozpędzonej maszynie Francuzi? Niesamowitą siłę fizyczną - owszem, ale MU jest reprezentantem Anglii, czyli kraju, gdzie gra się najwięcej meczów, tempo jest najszybsze a walka niemal na noże trwa do końcowego gwizdka.
Lille wbrew pozorom wcale nie musi być skazane na pożarcie przez Diabły. Siłą napędową zespołu Puela jest środkowy pomocnik Mathieu Bodmer, który nie ogranicza się do rozgrywania, ale także dużo strzela - w tym sezonie trafił juz osiem razy w lidze. Oto, żeby Bodmer mógł sobie swobodnie hasać z przodu dba defensywny pomocnik z Kamerunu - Jean Makoun. Obaj piłkarze niedawno parafowali z klubem nowe umowy obowiązujące do 2011 roku, po tym jak zbytnio nimi interesowali się skauci...Manchesteru United.
Dużo zamieszania w niezbyt sprawnych liniach defensywnych United powinien siać Peter Odemwingie. Wysoki zawodnik imponuje zwinnością i doskonałą techniką, nie jest typem egzekutora, ale i tak strzela sporo bramek (pięć w lidze, dwa w LM). Co ciekawe jest reprezentantem Nigerii, ale na na świat orzyszedł w Uzbekistanie. Mało tego w rubryce wpisuje się wychowanek CSKA Moskwa.
Autor: Piotr Żelazny