ARTYKUŁY
Czerwone Diabły bez Ruuda
( Piłka Nożna nr 5, 05.12.2006 )
Od początku sezonu Manchester United skutecznie odpiera ataki Chelsea na pozycję lidera Premiership. To niespodzianka, gdyż mistrzowie Anglii dokonali w lecie poważnych inwestycji na rynku transferowym, że wymienimy tylko takie nazwiska, jak Andrij Szewczenko i Michael Ballack.
Czerwone Diabły pożegnały się natomiast ze swoim najlepszym snajperem w ostatnich trzech sezonach – Ruudem van Nistelrooyem. Ale sir Alex Ferguson dobrze wiedział, co robi sprzedając Holendra do Realu Madryt. W blokach startowych grzał się już bowiem Louis Saha.
Francuski napastnik ucieleśnia dynamiczny styl gry, jakiemu w tym sezonie bardziej niż kiedykolwiek hołduje drużyna z Old Trafford. Obiektywnym obserwatorem futbolu w Anglii podoba się on bardziej niż to, co mają do zaoferowania podopieczni Jose Mourinho – mobilność, dynamit w nogach, a przede wszystkim przemożna chęć współpracy z partnerami powodują, iż prowadzony prowadzony przez Sahę atak MU jest trudniejszy do rozszyfrowania dla rywali od tego, gdy napadem zarządzał Van Nistelrooy.
Znacząca jest pomiędzy byłym i obecnym liderem pierwszej linii Czerwonych Diabłów. Saha nie kolekcjonuje goli z takim mozołem, jak to zwykł czynić Ruud. Ale dlatego, że nie jest egoistą w tym, co robi na placu. Po 13 meczach poprzedniego sezonu na koncie United widniało 21 goli, z których dziesięć zdobył Holender, a pięć Wayne Rooney. Na tym samym etapie obecnych rozgrywkach dorobek strzelecki wygląda bardziej okazale- 29 trafień, które rozkładają się na dziesięciu różnych strzelców!
Szybkość Sahy doskonale współgra z techniką prezentowaną przez Paula Scholesa, przebojowością Rooneya, boiskową inteligencją Giggsa i doskonałym prowadzeniem piłki przez Cristiano Ronaldo. Mając tak duże pole manewru w budowaniu akcji ofensywnych, może zaskoczyć każdą obronę, nawet blok Chelsea, jak pokazał ostatni mecz tych drużyn. Saha popisał się wtedy golem rzadkiej urody.
Mówi kapitan MU Gary Neville:
- Zmiatamy rywali z boiska szybkim atakiem z udziałem dwóch skrzydłowych i dwóch środkowych napastników. Do zwycięstwa zazwyczaj wystarczy się sprężyć przez 20-30 minut meczu.
W czasię takiej nawałnicy Louis S. pozostaje prawie nieuchwytny dla rywali. Raz czai się za plecami obrońcy, by po chwili przenieść się na skrzydło i zrobić korytarz dla nacierających Scholesa i Rooneya. Przyczajony gdzieś na flance Francuz może błyskawicznie przemieścić się w okolice pola karnego i posłać obojętnie z lewej, czy prawej nogi kąśliwą piłkę pod bramkę rywali.
Urodzony przed 28 laty w Paryżu Saha jest absolwentem słynnej akademii Francuskiego Związku Piłki Nożnej w Clairefontaine. W gronie jej wychowanków z tego samego rocznika są między innymi Nicolas Anelka i Thierry Henry, A w okresie nauki Louisowi wróżono nawet większą karierę niż temu superduetowi. W testach sprinterskich zresztą bił wszystkich kolegów.. Do Anglii po raz pierwszy wyjechał już w 1999 roku. Do Newcastle ściągnął go Ruud Gullit, który ma takie same kreolskie korzenie. Po pół roku Saha jednak wrócił do FC Metz, ale znowu szybko się spakował, aby zakotwiczyć w Fulham, gdzie jako trener pracował jego rodak – Jean Tirana. Sir Alex Ferguson miał go na oku od początku gry w klubie z Craven Cottage, lecz do przeprowadzki zdołał go nakłonić dopiero w styczniu 2004 roku. Chociaż liczył, iż Saha będzie tworzył groźny duet napastników – wespół z Van Nistelrooyem, Szkot dość szybko jednak zmienił zdanie. W drugiej części sezonu 2003-04 dawał pograć Francuzowi, który strzelał gole jak na zawołanie, jednak już w kolejnym sezonie Ferguson zmienił ustawienie i w roli wysuniętego napastnika grał samotny Van Nistelrooy. Saha, któremu dokuczały kontuzje także kontuzje, przesiadywał na ławce rezerwowych. Sytuacja uległa zmianie dopiero w listopadzie 2005, gdy po serii dobrych występów okraszonych golami w Pucharze Ligi, Ferguson uwierzył, iż to Louis powinien być partnerem Rooneya w ataku. I wtedy zdegustowany takim potraktowaniem Ruud rozpoczął starania, aby opuścić Old Trafford. Uczynił to ostatniego lata, kiedy przeniósł się na Estadio Santiago Bernabeu i szybko stał się gwiazdorem Realu. Nie wszyscy popierali ten ruch sir Aleksa, zwłaszcza, iż tylko jeden znaczący gracz – Michael Carrick latem zasilił MU.
Ferguson dostaje rocznie 4 miliony funtów między innymi za to, iż potrafi ocenić przydatność gracza do MU w każdym momencie kariery. Sprzedaż Van Nistelrooya była przemyślana. Szkot nie należał też do grona, które niedawno potępiło Sahę za niewykorzystanie rzutu karnego w końcówce meczu LM z Celticiem Glasgow. Bo po pierwsze wspaniałym refleksem popisał się bramkarz rywali – nasz Artur Boruc. A po drugie – w tym samym czasie, tylko w Madrycie i w tych samych rozgrywkach golkiper Lyonu też obronił karnego, którego egzekutorem był uciekinier z Old Trafford – Ruud van Nistelrooy.
Autor: Kazimierz Oleszek