DevilPage.pl - diabelski serwis fanów Manchesteru United


» "Coleen, nie przejmuj się!"
Dodano: 06.09.2010 21:22, Napisał: rogi

Skandal z udziałem Wayne'a Rooneya pewnie tak prędko nie ucichnie. W trudnych chwilach żonę piłkarza wspiera kobieta, z którą Rooney miał mieć romans kilka lat temu.

Patricia Tierney, nazywana przez prasę "babcią" ma obecnie 54 lata. W grudniu 2004 roku, posądzono ich o sypianie ze sobą, gdy Wayne był szesnastolatkiem i grał jeszcze dla Evertonu . Matka siedmiorga dzieci zdementowała wówczas te pogłoski. Dzisiaj jest w szoku, że angielski napastnik znowu został posądzony o tego typu wybryk.

- Łączę się sercem z Coleen - przyznaje Patricia. - Biedna dziewczyna nie powinna przez to przechodzić. Na pewno odciśnie się to na jej zdrowiu. To nieprawdopodobne, że musi znowu przechodzić przez coś takiego. Na pewno jest zawstydzona tą sytuacją.

- Fakt, że spotkałam Wayne'a zrujnował mi życie! - przyznaje 54-latka. - Swego czasu pracowałam jako recepcjonistka w domu publicznym, kiedy Wayne pojawił się za ladą. Nawet nie wiedziałam kim jest, a tym bardziej nie uprawiałam z nim seksu. Po całej aferze napisałam list do Coleen, w którym wszystko wyjaśniłam, nigdy mi jednak nie odpowiedziała.

Pani Tierney nieskutecznie pozwała nawet tabloid, który opisał jej rzekomy romans z Rooney'em, dodając, że piłkarz musiał zapłacić jej 45 funtów za "chwilę zapomnienia".

- Muszę teraz ponieść pół miliona funtów kosztów prawnych. Sprzedałam dom, a stres wpędził mnie w chorobę. Poprosiłam Wayne'a i Coleen o pomoc w spłacie kosztów rozprawy, ale nigdy mi nie odpowiedzieli. Po wszystkim byłam bardzo chora, miałam operowane jelito grube, a w pewnym momencie doktorzy dawali mi zaledwie 24 godziny życia.

Patricia skierowała sprawę przeciwko The Sun do sądu w Manchesterze, gdzie pytana o to czy pracowała jako prostytutka stwierdziła, że nie. Podała, że była zatrudniona jedynie jako recepcjonistka w domu publicznym. Gazeta jednak dotarła do materiałów z policji, które potwierdzały, że w 2002 roku pracowała jako "uliczna" prostytutka, która za "pełnowymiarowe usługi" żądała 45 funtów. Pewnego razu, gdy klient nie zapłacił, wezwała policję, dzięki czemu sprawa została w aktach.

Wydrukowano z: http://www.devilpage.pl/index/news/komentarze/23466/