Napisany przez
Beckie | Data 14 sierpnia 2011, 19:54
Tagi:
Ashley Young,
David de Gea,
Wayne Rooney
![[14.08] Wrażenia po meczu z West Bromwich Wrażenia po meczu z West Bromwich](/img/news/young_ashley.jpg)
● Po zakończonym pojedynku na The Hawthorns trzeba zacząć od gracza meczu, którym bez wątpienia został Ashley Young. Kupiony w lecie przez Sir Aleksa Fergusona Anglik przyćmił swoim występem kolegę z drugiego skrzydła, Naniego. Manchester United przeprowadzał zdecydowaną część akcji lewym skrzydłem, bo Young był dzisiaj nie do zatrzymania. Dzisiejszy występ (razem z meczem o Tarczę Wspólnoty) pokazał jaką jakość wniesie na stałe do drużyny. Zdecydowane rajdy, dośrodkowania i krótkie, szybkie podania z najbliższymi zawodnikami przynoszą wiele korzyści w grze United. Należy też pamiętać, że jego ostre wrzutki w pole karne przyniosą ich jeszcze więcej, kiedy do gry powróci Javier Hernández. Ale chwila… przecież Young jest słaby, bo "nie pomoże nam w pokonaniu Barcelony”…
● Oglądając w dzisiejszym meczu Manchester United zauważyć można było nowy styl gry. Nie wiem co Sir Alex Ferguson zrobił z tymi zawodnikami przez wakacje, ale to już nie jest ten sam Manchester United jaki oglądaliśmy chociażby w tamtym sezonie. Podania są szybkie, piłkarze nie holują piłki bez celu, ale szukają zdecydowanych i nieoczekiwanych przez przeciwnika podań. Środkowi pomocnicy (Anderson, Cleverley) wraz z napastnikami (Rooney, Welbeck) podczas kreowania akcji ofensywnej dobrze czują się w każdym sektorze na boisku, wymienność pozycji pozwala zgubić przeciwnika i przysporzyć mu wiele kłopotu. Zdaję sobie sprawę, że naszym przeciwnikiem było „zaledwie” West Bromwich, ale jestem przekonany, że ten mecz to początek zupełnie nowego stylu gry, połączenia wymiany podań w stylu Barcelony i atakowania skrzydłami w stylu Manchesteru United. Wątpię, że ktokolwiek będzie narzekał na ten sposób gry, jeśli będzie on tak dalej kontynuowany. Spodziewam się wysypu hipokrytów, którzy narzekają na nudny styl Barcelony, ale w przypadku United taki styl będą chwalić.
● To Sir Alex Ferguson wystawił najmłodszą jedenastkę tej kolejki Premier League. Podczas pierwszego gwizdka średnia wieku Czerwonych Diabłów wynosiła 24. Gdy sędzia kończył spotkanie wynosiła ona 23.1. Coraz częściej będziemy słyszeć o tym jak młody skład przebywał na boisku w każdym kolejnym meczu, jednak w porównaniu znanego z podobnych wyczynów Arsenalu, Sir Alex Ferguson znajduje odpowiedni balans (doświadczenie połączone z przyszłością), a nie wpuszcza na boisko zawodników w jednym wieku jak Francuz z Emirates Stadium.
● Początki Davida de Gei w Manchesterze United nie należą do łatwych. Zaznaczam, że nie obchodzi mnie to, co myślą wszyscy krzykacze, którzy po dwóch meczach najchętniej wyrzuciliby go z klubu i ogromnie żałują, że nie kupiliśmy Neuera (choć ten i tak nie chciał się ruszać z Niemiec, ale co tam, narzekać trzeba, bo go nie kupiliśmy!). De Gea ma ogromny talent, to wiadomo. Wpuścił dzisiaj bramkę i nie ma wątpliwości co do jego winy, zachował się tragicznie. Na szczęście jednak jego błędy trafiły się w wygranych meczach, i miejmy nadzieję, że to właśnie w takich spotkaniach będzie je popełniał – bo, muszę was uświadomić, popełni jeszcze nie jeden błąd. Edwin van der Sar w jego wieku na pewno nie był takim van der Sarem jakiego pamiętamy z poprzedniego sezonu. Dodatkowo należy pamiętać, że to jego początki w tym państwie i w tej lidze, ucząc się dopiero języka, grając z zupełnie nowymi zawodnikami, kiedy masz zastąpić jednego z najlepszych bramkarzy świata i grać na pozycji, gdzie przystosowanie się do drużyny jest prawdopodobnie cięższe niż na jakiejkolwiek innej. Według mnie warto pamiętać, że debiutował na Wembley przy 40-tysięcznej ekipie kibiców City, a swój drugi mecz rozegrał na wyjeździe z West Bromwich. Jego mecze przy 76-tysięcznej publiczności na Old Trafford z pewnością naładują go pozytywną energią na kolejne spotkania. Już kiedyś pisałem na blogu, że kibic Manchesteru United to z reguły narzekacz, także nie oczekuję innej oceny de Gei niż ostrej krytyki, ale każdy w miarę znający się na piłce nożnej człowiek powie, że ten chłopak ma jeszcze czas. I tak szczerze… poza tym golem, jego występ był przecież dobry, całkiem solidny.
● Ciekawe co z naszymi kontuzjowanymi. Chwilę przed meczem dowiedzieliśmy się, że Rafael wypada na 10 tygodni. W pierwszych minutach sezonu ligowego urazu doznaje Nemanja Vidić, który opuszcza boisko w drugiej połowie (mam nadzieję, że ociąganie się ze zmianą nie pogorszyło tej kontuzji), a kilkanaście minut przed końcem meczu z boiska musiał zejść Rio Ferdinand. Wiem, że jeśli kontuzje okażą się poważniejsze (na świeżo, Rio 6 tygodni przerwy, Vidić 2), to zjawią się wielcy wielbiciele O’Shea i Browna, ale przypominam Wam, że nawet jak był O’Shea i Brown, to mieliśmy okres, że w obronie musiał grać Michael Carrick…
● Jesteśmy dwa mecze wyjazdowe do przodu. Rok temu dopiero po trzech spotkaniach poza Old Trafford zdobyliśmy trzy punkty. To właśnie lepsza forma wyjazdowa w tym sezonie jest kluczem do wygrania ligi angielskiej, bo jak wiadomo, na własnym stadionie te 50 punktów Manchester United zdobywa przeważnie bez większego problemu.
● Fajnie jest widzieć chudszego, sprawniejszego i szybszego Wayne’a Rooneya. Anglik doskonale przepracował pre-season, błyszczał formą, którą teraz kontynuuje w lidze. Dodając do tego odmienionego Rooneya jego nową „fryzurę”, można zauważyć wiele podobieństw tego Rooneya sprzed siedmiu, sześciu lat. Na szczęście nie klaszcze już arbitrom, nie popełnia bezsensownych fauli – po zejściu Rio Ferdinanda dostał nawet opaskę kapitana.
● Przeraża mnie profesjonalizm komentatorów w Polsce. Tym razem chwila o Canal+. Ja rozumiem, że muszą teraz poradzić sobie z kłopotem, jakim są dla nich ligi zagraniczne (od momentu dominacji T-Mobile Ekstraklasy w tej stacji), ale komentarz Piotra Labogi i Przemysława Rudzkiego był naprawdę tragiczny. Piotr Laboga, który specjalizuje się w komentowaniu ligi hiszpańskiej nie potrafi poprawnie wymówić nazwiska hiszpańskiego bramkarza United. Pan Laboga powinien też wiedzieć, że Tarcza Dobroczynności od 2002 roku nie jest już Tarczą Dobroczynności, ale Tarczą Wspólnoty. No i nie wydaje mi się, że czapka z daszkiem zasłania twarz osoby, która ją nosi na tyle, że nie można zgadnąć kto to jest. Sorry panowie, ale Phila Neville’a po prostu nie da się nie poznać…
Możliwość komentowania tego wpisu jest już niemożliwa, z powodu upłynięcia 7 dni od czasu jego dodania.
Wszystkie komentarze są własnością ich twórców. Serwis
nie ponosi żadnej odpowiedzialności, za treści komentarzy. W przypadku nagminnego łamania zasad netykiety, osoby będą banowane bez możliwości odwołania.