Napisany przez
bar | Data 27 kwietnia 2011, 17:38
Tagi:
Cristiano Ronaldo,
FC Barcelona,
Fernando Torres,
Lionel Messi,
Mario Balotelli,
Real Madryt
![[27.04] Tym razem nie o United! Tym razem nie o United!](/img/news/archiwum.png)
Odchodzimy powoli od świątecznego klimatu, w związku z tym odejdziemy dzisiaj na chwilkę od Manchesteru United. Oczywiście nie całkowicie. Po raz pierwszy na moim blogu poplotkujemy, pośmiejemy się z różnych ciekawych wpadek piłkarzy, klubów, być może nawet trenerów. Sprawdzimy co w trawie piszczy i odpowiemy sobie na kilka nieistotnych pytań.
Zabawę zaczniemy od
Fernando Torresa. Od czasu transferu do Chelsea zrobiło się o nim jeszcze głośniej niż za czasów gry w Liverpoolu. Jednak przenosiny do Londynu wyszły mu bokiem. Teraz śmieje się z niego cały świat i pół Europy. Ja, nie chwaląc się,
strzeliłem tylko jedną bramkę mniej od niego w barwach The Blues. Zapytacie pewnie jak padła pierwsza bramka, strzelona przez wartego 50 milionów piłkarza? Odpowiedź znajdziecie
tutaj. I gratis
małe porównanie. Czas zejść z Torresa, bo każdy wie, że wspaniałym piłkarzem jest, tylko na razie schował gdzieś swoje prawdziwe umiejętności. Wracając do Liverpoolu. Słyszeliście, że LeBron James wykupił sobie część akcji w klubie Scousersów? Tylko teraz zastanawia mnie po jakiego grzyba? Z reguły z tonącego statku się ucieka a nie na niego wsiada. Jakby nie patrzeć futbol nie jest kopalnią złota. Przekonali się o tym Glazerowie, Abramowicz, przekonują się o tym aktualnie szejkowie. A jeśli do tego nie odnosi się sukcesów, hmm… Może jakby mieli z 10 Fernandów Torresów i regularnie sprzedawaliby ich do Chelsea za 50 mln, to może wtedy miało by to sens. Zresztą, nie moje pieniądze, nie moja sprawa. Jakbym miał ich tyle co on, to też kupowałbym sobie dla zabawy akcje w podrzędnych klubach.
Usiądziemy teraz chwilkę przy prawdopodobnie najinteligentniejszym zawodniku EPL - Mario Balotellim. Wydaje się być człowiekiem uzależnionym od głupoty. Jego
przygodę z nieudolną próbą założenia koszulki treningowej zna każdy. Jednak to nie wszystko na co stać krnąbrnego, naturalizowanego Włocha. Dorobił się dużych pieniędzy, więc pozwala sobie na nierozważną jazdę. Po mieście krążą plotki, że na mandaty wydał już przeszło 10 tysięcy funtów. Mało tego. Pewnego razu, kiedy został złapany przez funkcjonariuszy drogówki, przez przypadek na tylnym siedzeniu leżało marne 25 tys. zielonych. Zapytany dlaczego przewozi tak duże pieniądze, odpowiedział: "Bo mi wolno". Swoją drogą, jakiej odpowiedzi można się spodziewać po człowieku który
tak wygląda. Zresztą, to jeszcze nic. Doszły mnie słuchy, że Mario znudzony grą w piłkę, zaczął zabawę w trafianie do celu. Celem była młodzieżówka City a amunicją
lotki do darta. Tak, mogła się komuś stać krzywda, ale co go to obchodzi, on jest against old-fashioned football. Choć z drugiej strony po części go rozumiem. Jak można być normalnym w klubie który nigdy nic nie wygra, gdzie właścicielami są jacyś Arabowie, którzy jakby mogli to stworzyliby
taki skład, a kapitanem jest gość który nie skleci zdania po angielsku i wygląda jak
połączenie Maradony z ogrzycą?
Opuszczamy Wyspy i przenosimy się na półwysep. Cała Hiszpania zapatruje się w Gran Derbi. I słusznie, bo to fajne mecze. Jednak czasami niektóre telewizje są tak zaaferowane szumem wokół otoczki spotkania, że zapominają
który Ronaldo gra w Realu. Osobiście całym sercem jestem za Realem i nie dlatego, że bardziej lubię Królewskich, zresztą oba kluby mi zwisają, tylko dlatego:
a) Zamkną się usta wielbicielom Barcelony z Romanem K., Mirosławem T. i Wojciechem K. na czele.
b) Marzę o finale z Realem, to byłby piękny rewanż za 2003 rok.
c) Symbolika tego spotkania byłaby niesłychana. Ronaldo gra przeciwko klubowi z którym wygrał wszystko, jego pojedynki z Rooneyem mogłyby być pasjonujące. Na ławkach zasiądą ikony światowego futbolu. Może się okazać, że za kilka lat, jeden zastąpi drugiego na stanowisku trenera.
d) I w końcu: zmierzą się dwie największe według mnie firmy piłkarskie na ziemi. Gran Derbi przy takim spotkaniu to jak
derby naszej „okręgówki”.
Zostaniemy jeszcze przy Barcelonie i jej miłośnikach. Podkreślam ja do FCB jako klubu nie mam nic. Grają wspaniały futbol i są genialną drużyną. Drażni mnie stronniczość, w szczególności ta w polskich mediach. Nie mogę słuchać komentatorów podczas spotkań. W finale Copa del Rey, pomimo wyrównanego meczu, cały czas nawijali o genialnej grze, utrzymywaniu się przy piłce, ogólnie cud miód, który chyba tylko oni dostrzegali. Po bramce Ronaldo nagle wszystko się zmieniło i to jednak Real był lepszy – żałosne. Przykładów jest jeszcze multum, ale nawiążę do czegoś innego.
Gdzieś pewien człowiek bardzo mądrze napisał: „Jedynym normalnym kibicem Barcelony jest ich trener.” Choć, być może tak bardzo bym nie uogólniał, to jest w tym sporo prawdy. Nie mówię tutaj tylko o wypisach jakiś nastolatków na forach, mówię teraz o konkretnym człowieku, znanym w polskiej piłce. Nazwiska celowo nie wymienię, bo to nawet nie do końca jego wina, lecz pewnie większość z Was domyśli się o kogo chodzi.
Ten człowiek pisze bloga, uderzyły mnie jego dwa wpisy. W pierwszym z nich rozpływał się nad genialną grą Dumy Katalonii w rewanżu z Arsenalem na Camp Nou. Dał do zrozumienia, że liga angielska jest niczym w porównaniu do Barcelony, lecz chyba zapomniał, że rezultat dwumeczu to 4:3, więc aż takiej miazgi dzieciaki z Londynu nie doznały. Później wyraźnie poirytowany porażką w finale Pucharu Króla napisał „Serdecznie i szczere gratulacje dla Realu za zdobycie Pucharu ****(nazwa bloga). Teraz czekam na poważniejsze rozstrzygnięcia.” Wiem, że ciężko być obiektywnym jeśli chodzi o swój ulubiony klub, mam podobnie, ale żeby być aż tak krótkowzrocznym? To nie był mecz o pietruszkę. Obu klubom bardzo na tym zależało, powtarzali to piłkarze i trenerzy. Oczywiście, zwycięstwo w Primiera Division jest ważniejsze, awans do finału LM jest ważniejszy, ale ignorowanie wagi Copa del Rey tylko dlatego, że poległo się w finale pokazuje niskie loty i rzuca złe światło na innych sympatyków Barcy.
Dzisiaj było początkowo luźno, później troszkę poważniej, więc zapraszam do wyładowania swoich emocji pod tekstem. Emocje można też wyładować myśląc. Nad czym? Otóż, nad tematami na nowe notki. O czym chcecie czytać, jeśli w ogóle chcecie coś czytać? Proszę o słanie do mnie wiadomości prywatnych. Za najlepszy pomysł będzie nagroda w postaci wyróżnienia usera w tymże tekście, co łączy się ze sławą i szacunkiem na stronie. To tyle ode mnie, do przeczytania.
Dziękuję wszystkim za propozycje, na pewno rozważę wszystkie! Tak trzymać!
Możliwość komentowania tego wpisu jest już niemożliwa, z powodu upłynięcia 7 dni od czasu jego dodania.
Wszystkie komentarze są własnością ich twórców. Serwis
nie ponosi żadnej odpowiedzialności, za treści komentarzy. W przypadku nagminnego łamania zasad netykiety, osoby będą banowane bez możliwości odwołania.